|
|
Poniedziałek
08.02.2010nr 039 (1653 ) ISSN 1734-6827 Hyde Park Corner Temat: Polowanie (NOWY TEMAT) Autor: fousek godzina: 13:10 Druga połowa stycznia nie zapowiadała sie jakoś ciekawie łowiecko. Jelenie już wykonane, zostały tylko dziki i lisy. Pokrywa śniegu miejscami dochodzi do 1m, wiec chęć na polowanie odchodzi zupełnie. Raczej to pora na dokarmianie, a nie polowanie. Wszystko jednak zmieniło sie gdy odebrałem telefon od Roberta, kolegi z sąsiedniego koła. Kamil masz u mnie odstrzał na muflona. Jak masz czas to przyjedź omówimy szczegóły i pochodzimy trochę za baranem. Jeszcze tego samego dnia po pracy stawiłem się u Roberta na podwórku. Zielona karteczka leżała już na stole. Informacje jakie otrzymałem od kolegi były bardzo pozytywne, muflonów jest sporo w tym kilka naprawde dobrych baranów, i najważneisze to, to że robert do marca jest na urlopie i bedziemy mieli dużo czasu ażeby wybrać ciekawego tryka.Umówiliśmy się na pierwsze wyjście w niedziele. Ale jak to bywa, nigdy nie może być tak kolorowe i po mojej myśli. Rano w niedziele budzik zadzwonił o 6 00. Wstałem, zrobiłem sobie kawę, herbatę do termosu kilka kanapek. Ubrany w pełnym kamuflażu zimowym ze sztucerem na plecach i lornetką na szyji z chodzę do samochodu. Na dworze słupek rtęci zatrzymał sie na -27*C co okazało sie zabójstwem dla mojego akumulatora i samurai nie odpalił. Zły jak jasna cholera tyle przygotowań i zima pomieszała plany. Chwila zastanowienia jak tu odpalić samochód, telefon w ruch i wzbudziłem jednego kolegę jednak z sobotnich przyczyn nie mógł jeszcze tak wcześnie prowadzić. Z głową spuszczoną w dół wykręcam nr do Roberta ze nie dam rady przyjechać bo nie mam czym... W słuchawce słyszę tylko, co ty pierd.... Za 20 min będę szykuj linkę. Po 20 minutach czekania 1 minucie holu samurai już bzyczał jak pszczółka. Z godzinnym opóźnieniem meldujemy sie w lesie. Nawet nie zdążyliśmy dojechać we wcześniej zaplanowane miejsce, a kierdel mufli już został zauważony przez Roberta. Wychodzimy Z samochodu i przez lornetkę obserwujemy te piękne zwierzęta. Mój podprowadzający stwierdza jednoznacznie ze nie ma w tym kierdlu żadnego dobrego barana, a "zaczesanych" to my tu nie przyjechaliśmy strzelać. Jedziemy dalej, Po około 1km zatrzymujemy samochód, dalej to już tylko piechotą. Warunki typowo zimowe, -22*C pokrywa śniegu około 60cm. Zakładam sztucer na ramie i powoli za Robertem w głąb bukowego lasu. Co 200m chwila przystanku, bo śnieg głęboki i kopny. Po przejściu około 500m mój kompan nagle staje jak wryty podnosząc rękę do góry. Jest to niezaprzeczalny znak że gdzieś przed nami wypatrzył muflony. Powoli pod osłona gałęzi świerkowych zbliżam sie do kolegi. Wskazuje ręką na niewielka polankę na której stoi dość pokaźny kierdel około 16sztuk owce, jagnięta kilka baranów w tym jeden mocny. Obserwujemy je przez lornetkę. Szczególnie tego tryka. Ślimy zamknięte, końcówki już niemal na szyji typowy selekt, za rok sam by sie już zabił. Wszystko jest super, ale do przejścia mamy jeszcze około 20m, ponieważ gałęzie świerkowe uniemożliwaja skuteczny strzał... i właśnie te 20 m przekresliły nam wynik polowania. Jedna z czujnych owiec zauważyła nas i tyle my widzlieśmy muflony. Dalej nie zrażeni niepowodzeniem ruszamy jeszcze wyżej w góry... Po dwugodzinnym spacerze po stoku ciągle pod górę miałem juz dośc... Nim sie obejrzeliśmy była 14 i postanowilismy wracac do domu... Nastepne wyjście ustalilismy na poniedizałek rano... i tak trwało to wsztsko dzień w dzień do soboty.... Za kazdym razem widzlismy muflony, to albo nie byo dobrego barana, albo one były szybsze, albo uszły za garnice obwodu, albo, albo albo... Zawsze coś nam przeszkadzało, albo my przeszkadzaliśmy... Kolejna sobota. melduje sie u Roberta o swicie i ruszamy. Musze przyznac ze byłem juz zniechęcony i napewno zmęczony. W ciągu dnia polowanie na muflony, a w nocy za dzikami u siebie w kole, które to zobowiaząłem się strzelić na bal organizowny przez moje koło. Ruszamy w góry, wolnym krokiem, mozolnie pniemy sie na bukowine. jednak znów coś przeszkodziło i muflony, dokładnie cztery barany uchodzą na przeciwległy stok. Siadamy na wywrocie, jemy kanapki, popijamy herbate i debatujemy jak to zrobic żeby nasze wysiłki wkońcu uwieńczyć sukcesem. Decyzja jest taka że schodzimy w dół troche kręzna drogą, z nadzieja ze na bukach spotakmy jakis kierdel. Spogladam na zegarek jest 16 00. Robert nagle zatrzymuje sie jak wryty, kuca. Wskazuje mi coś u podnóża góry. Przykłądam lornetke do oczu i widzę duży kierdel... A wśród owiec i "kycków" jest jeden mocny baran. Nie ma na co czekać. Rozkładam pastorał, sztucer ląduje w widełkach, uspokojenie oddechu.. Czekam, aż tryk poda połeć. Ustawia się dobrze, przyspiesznik juz naciągniety krzyz ląduje na żebrach, pada strzał. Baran wspina sie na tylnych biegach , próbuje salwowac sie ucieczka pod górę jednak nie ma sił.... Pada na sniegu. radość moja jest ogromna. Robert gratuluje, podchodzimy do tryka. Podaje na czapce złom... ogladamy ślimy. typowy selekt. Ściągamy tryka do auta. Kilka fotografii... Wracamy do domu. Za dwa dni wieńczymy sukces butelka dobrej nalewki.... Dziekuje za możliwośc polowania na Tryka w kole "Diana" oraz Robertowi za poświecony czas i wspaniała atmosfere... Galeria (media.lowiecki.pl/zdjecia/opis.php?p=15252) Ostatnie foto przedstawiaja sukces z tego polowania. PS Dzika strzeliłem na drugi dzień. Autor: Szelest godzina: 13:44 Fajnie opisane :) miejmy nadzieję że każdy z nas będzie mógl zapolować na to piękne zwierzę. Pozdrawiam i Gratulacje Autor: sanczopanda godzina: 13:51 Szelest, zgoda, ale ja dołączam jeszcze nadzieję, że nie będzie to miało miejsca w naszym pięknym kraju. Autor: młody łowca godzina: 14:21 Ad sanczopanda dlaczego nie u nas ? Autor: mariandzik godzina: 14:46 Piękne i egzotyczne polowanie. Gratuluję. Autor: mariandzik godzina: 14:53 A jak wygląda kwestia dziczyzny z muflona? Nigdy nic na taki temat nie czytałem. Czy z takiego tryka mięso jest zjadliwe? Piękne trofea, ale jakby można było zagospodarować tusze to w ogóle byłoby super. Autor: fousek godzina: 15:19 Mariandzik W niedziele Ci, narazie sie pekluje:)) Autor: młody łowca godzina: 15:28 ad mariandzik smakuje jak baranina, z muflona zdecydowanie najlepszy jest jagniak :) Autor: młody łowca godzina: 15:28 ad mariandzik smakuje jak baranina, z muflona zdecydowanie najlepszy jest jagniak :) Autor: ala godzina: 15:54 Robiłam mięso z tryka. Łeb i skóra poszły na medalion, tuszka na użytek własny. W zasadzie niczym się nie różni w obróbce i w smaku od dzika. Tak samo smaczny. Baran domowy ma specyficzny zapach, którego muflon jest pozbawiony. DB Ala Autor: Wingdragon godzina: 16:38 Fajnie opisane , lubię tak czytać Db wingdragon Autor: Wingdragon godzina: 17:03 No i oczywiście gratki :) Autor: Wingdragon godzina: 19:07 Jeszcze raz przeczytałem dla mnie super :) |