|
|
Czwartek
23.09.2010nr 266 (1880 ) ISSN 1734-6827 Hyde Park Corner Temat: Fabryki na polach Autor: Jenot godzina: 08:40 W rejonach gdzie przeważają gospodarstwa wielkoobszarowe istnieje powany problem.Na takich polach nic się nie uchowa.Nie ma szans.Jeżeli za kilka, lub kilkanaście lat znikną drobne gospodarstwa, których pola i nieużytki, np. pozostawione ugorem łąki, są aktualnie ostoją resztek drobnej zwierzyny, to będzie po ptokach.Dosłownie. Jak zaradzić temu ? Ano wydaje mi się, że tylko decyzje odgórne takie jak dopłaty do enklaw pozostawionych odłogiem mogą w części zmienić tendencje zanikania drobnej zwierzyny.To działa.Mam przykład za płotem. Rolnik wielohektarowiec na granicy swojego i "małorolnych" pola wykopał jakąś odkrywkę.Na kilkudziesięciu arach zgarnął czarnoziem i w ten sposób powstało płytkie rozlewisko.Nie wiem w jakim celu to zrobił.Na pewno nie po to by pomóc zwierzynie.Nie ważne.Już w drugim roku w zaroślach,na obrzeżach tego rozlewiskach, zaczęły gniazdować kaczki i wyprowadzać młode.Na okolicznych polach i łąkach pojawiły się czajki ,których już od lat w tym rejonie nie widziałem.Latem wieczorami przylatywały tam żurawie.Zwierzyna broni się.Szuka nowych możliwości.Należy jej pomoc by wśród tych wspomnianych fabryk mogła znalezć swoje miejsce.Próby ożywiania takich pól, poprzez wypuszczanie na nie zajączków i kuropatw są daremne.To tak ,jakby wypuścić te zwierzaki na płytę lotniska. Problem jest poważny.Jest to wyzwanie dla nas wszystkich.Samo oskarżanie rolników o tworzenie fabryk na polach niczego nie zmieni.Wytworzyła się i istnieje nowa sytuacja ,należy więc szybko działać by w niej mogła znalezć swoje miejsce zwierzyna drobna.Możliwe, że te miejsca to będą już tylko pewne rejony dotowane przez specjalne fundusze z UE ? Nie może jednak dojść do tego, by kuropatwę lub zajączka, w krajach gdzie występowały od zawsze, można było zobaczyć już tylko w ZOO. Pozdrawiam Dary Bór Autor: Kocisko godzina: 08:52 artek Oprócz takich działan jak opisujesz sa jeszcze inne. Rozumiem rolników którzy na swoim "warsztacie" pracy chcą osiągnąc maximum zysku itd. Ale nie rozumiem i nie zrozumiem dlaczego z taką pasją niszczone jest wszystko co tylko istnieje na polach. Każdy krzaczek, oczko wodne itd. Przykład z mojego łowiska: co da rolnikowi zasypywanie gruzem i śmieciami oczka wodengo z trzcinowiskiem położonego w niecce w miejscu gdzie bez 20-30 TIR-ów ziemi do wyrównania nie da się tego uprawić. A i ta ziemia nie załtawi sprawy bo tam są zródła które regularnie zalewaja ten teren. Co daje kolejnemu wypalanie pasa tarnin przylegających do łąki a właściwie nieuzytku raz w roku koszonego bo facet nawet jednej krowy nie ma?? Takich przykładówjest mnogo. I nie mają nic wspólnego z rolnictwem lecz ze zwykła głupotą właścicieli gruntu. A swoją drogą: czy w przypadku kilkudziesięcio/kilkuset hektarowego pola nieopryskanie 1,5m pasa wzdłuz miedzy połozy rolnika i spowoduje nieopłaclanośc całej produkcji??? Autor: sanczopanda godzina: 09:00 Kocisko, w wolnej chwili przeczytaj sobie tą książkę (zb.eco.pl/article/byCategory/66,1), to się dowiesz dlaczego tak się dzieje. Autor: artek202 godzina: 13:08 Kocisko wydaje mi sie z twojej wypowiedzi ze raczej nie masz do czynienia z rolnictwem.Na tym kilkudziesieciochekarowym polu nie opryskanie 1.5-2-5 m od miedzy moze dac naprawde powazne straty (nie opryskaj od miedzy takiego kawałeczka przez 2-3 lata a pas bedzie miał szerokosc 6-10m) o szkodnikach i czynnikach chorobotwurczych nie wspomne.To jest tak jak bys był chory i zamiast serji 10 zalecanych zastrzykow wzioł 7. Niestety tez mnie to boli bo nasze dzieci beda polowac na zajace "kopane" (z klatek). Ale z drugjej strony jak rolnik nie bedzie wykonywał tego sumiennie to jego dzieci nie beda miały co jesc.Na plu 150 ha moze rolnik moze sie pokusi i nie opryska 2 m kawałka z jednej strony miedz (ale tylko moze) ale na polu 30 na 150m nie ma mowy i nie ma co sie chłopinie dziwic. Autor: sanczopanda godzina: 13:14 Dlaczego na zające kopane z klatek? Wystarczy pojechać do Austrii. Tam rolnictwo jest o wiele bardziej ekstensywne... Autor: artek202 godzina: 13:55 Austria i Nasza Polska to dwa swiaty u nich mozna redukowac drapiezniki , sprubuj u nas strzelic jastrzebia , dopłaty ich a nasze to tez dwa swiaty , dochody ich ze sprzedazy płodow rolnych to tez inny swiat , tam mysliwy to człowiek ktury dba o dobro przyrody a u nas to morderca i sadysta przeciez jest. Autor: Kocisko godzina: 14:57 artek No w sumie nie mam do czynienia z rolnictwem. Oprócz tego że wyrosłem na 60 ha gospodoarstwie. Nie popadaj w skrajności z tym ze taka miedza bedzie mieć za kilka lat ileś tam m. Przecież mozna pryskac na przemian tj raz jeden skraj pola a w następnym roku drugi. Poza tym opryski są znane od niespełna stu lat a pola uprawiane od xxxxxxxLat i miedze się nie powiększały, prawda? Piszesz o urwanych lusterkach itp. Zgadza się. Ale czy nie mozna , mając kilkadziesiąt a nawet kilkaset hektarów pozostawic kilka maleńkich skrawków zieleni??? Znowu troska o plon i widmo bankructwa?? To temat rzeka. Mozna długo pisać a nie mam zbytnio czasu na to. Co do dopłat za takie miejsca-pełna zgoda. OObawiam się tylko czy częśc ludzi , biorąc dopłaty za użytek ekologiczny nie zamieni go jednoczesnie w darmowe wysypisko śmieci. Autor: Piotr Kukier (BT) godzina: 16:09 Kocie, są dwie rzeczy niezbadane na tym świecie: siła byka i rozum chłopa :) Autor: Lesław godzina: 17:46 artek202 Niby niewiele bo aż 8 koźląt, nie licząc tych które wyprowadziły kozy. Najwięcej było w mieszance lucerny z koniczyną. Ale tu nie chodzi ile szt było, chodziło o pytanie, kto to robi, więc odpowiedź została udzielona. Druga sprawą jest Twoje podejście, więc mam pytanie: jeśli uważasz że to nic nie daje, to czy należy przestać cokolwiek robić ? Piszesz : " Na tym kilkudziesieciochekarowym polu nie opryskanie 1.5-2-5 m od miedzy moze dac naprawde powazne straty (nie opryskaj od miedzy takiego kawałeczka przez 2-3 lata a pas bedzie miał szerokosc 6-10m) o szkodnikach i czynnikach chorobotwurczych nie wspomne.To jest tak jak bys był chory i zamiast serji 10 zalecanych zastrzykow wzioł 7. " Nie jest to tak do końca jak piszesz, w końcu ktoś zatwierdził plan rolno-środowiskowy gdzie zawarte są dopłaty za tworzenie miedz o szerokości 2 i 5 m. Są to dopłaty niemałe, ale i trzeba dbać o te miedze. Co więcej jeśli boisz się o chwasty i choroby możesz założyć pas zadrzewień lub zakrzaczeń, co jest z powodzeniem stosowane w Anglii i Austrii. W Polsce możesz zapoznać się z działaniem i wpływem na uprawy rolne zadrzewień i zakrzaczeń w Turwi koło Poznania. Działania Dezyderego Chłapowskiego się kłaniają. No ale " światły i nowoczesny " rolnik nie będzie zawracał sobie głowy jakimiś badaniami trwającymi od ok. 100 lat. A jeśli piszesz o Polsce i Austrii to jeśli chodzi o podejście do gospodarki rolnej i przyrody to jesteśmy za nimi jakieś 50 lat. Niestety nasi naukowcy nie potrafią wyciągać wniosków z działań innych tylko powtarzamy stare błędy, przykład: podejście polskich naukowców do kwestii odstrzału kruka. Autor: hurra_qwer godzina: 18:26 Witam, kiedyś z kol. sanczopanda pisaliśmy sobie na forum na ww temat. Doświadczenia z rolnictwa "starej" Unii w naszym rozumieniu były dobre w zakresie odłogowania planowego gruntów. Rolnik uzyskiwał dopłatę za ziemię orną odłogowaną w systemie rotacyjnym (określony procent areału) oraz skrawka chyba 2% pow. stałej. I co się okazało? Otóż te 2% stałego odłogu pozostało nawet po zlikwidowaniu dopłaty. Po prostu podejrzewam, że rolnicy sami wybrali takie najgorsze agro-technicznie skrawki, w które nie chcą nowym sprzętem już wjeżdżać. Druga strona medalu byłaby taka, że pozostawienie takiego odłogu nie spowoduje cofnięcia dopłaty z powodu prowadzenia niewłaściwej gospodarki. Bez takiego rozwiązania ni rusz.Do tego koordyncja rozplanowania odłogów na szczeblu gminnym lub ODR-u w porozumieniu z Kołami...Ech pomarzyć każdy może... Pozdrawiam Autor: puchaty mis godzina: 20:16 Dawno temu już pisałem ,o tym. Rolnicy i ich "pseudo", dotąd będą uprawiali cokolwiek (lub nic nie uprawiali), nawet banany czy porzeczki drzewiaste, dokąd będzie się to wiązało z konkretnym zyskiem z unijnych dopłat przy niewielkim nakładzie pracy i środków. To nie dziwi bo każdy by tak robił na ich miejscu.I w doopie mają , remizy , zakrzaczenia, zadrzewienia czy różnicowanie upraw (brak monokultur).nie mówię o zachwaszczonych odłogach.Rolnik zaora nawet swoje podwórko jak unia obieca mu za to dopłatę. Dlatego całe to pipczenie o systemie łowiectwa w uzależnieniu od własności gruntów, oraz płacenie tenut dzierżawnych bezpośrednio dla włascicieli pól i lasków jest o kant rozbić, gdyż każdy z tych właścicieli "przyklei" się do tego kto da więcej.....a unia zawsze da więcej,niż my.I jeżeli unia zapłaci konkretną ilość "srebrników" za obsianie pól np.kakaowcem , to będziemy mieli obwody polne w kakaowcach czy bawełnie. A rolnk z widełkami będzie bronił dostępu, bo taka jest mentalność! I dyrektywa nr..??!!!!! Więc na ziemie trzeba zejść, i polować puki się da ...bo pózniej to nie wiadomo jak będzie! puchaty Autor: Douger godzina: 21:20 Tyle , że taki argument to o kant doopy potłuc. Bo jeśli rolnik będzie zarabiał na tym na czym powinien(czyli na uprawie i sprzedaży plonów), to tą miedzę i tak zaora, bo będzie mu zmniejszała areał. Także tutaj żadne dopłaty nie mają żadnego znaczenia. Wystarczy przepis, że każde pole czy łąka powinna mieć pozostawione 5% na każdy ha z przeznaczeniem na miedzę czy ugór, bo inaczej z dopłat nici. Gwarantuję, że w ciągu roku mamy remizę na każdym polu. Do tego UE zezwala na pozostawienie ugoru na polu bez utraty dopłat, ale każdy rolnik ma to gdzieś. To pozostałość PRLowskiego systemu rolnictwa, gdzie trzeba było zaorać każdy ols, zmeliorować każde oczko. Autor: szyper godzina: 22:03 Misiu puchaty Takie piękne teksty pisałeś, takie dogłębnie aluzyjne, takie, że czytało się z przyjemnością. A tu raptem taka płycizna. No, wręcz mam wrażenie, że pisze was dwóch, (dwoje). Tamten miś i ten obecnie, puchaty. Masz wypaczoną znajomość obecnego rolnictwa, mam na myśli tego Twojego rolnika z widełkami, te srebrniki, te banany i kakaowce i parszywą mentalność rolnika. Co do meritum tematu, to z perspektywy mojego podwórka, mam z ponad 40 lat bycia myśliwym i równolegle rolnikiem, odmienne zdanie na temat błogosłowionego wpływu zakrzaczonych miedz na stany zwierzyny drobnej. Mam dokładnie odwrotne spostrzeżenia. U mnie na Mazurach Garbatych, im więcej wszelkiego rodzaju nieużytków, zakrzaczeń, miedz, lasanków, tym mniej zwierzyny drobnej. I odwrotnie, najlepsze stany zająca czy kuropatwy zawsze były na enklawach dużych pól popegeerowskich, wolnych od tego typu utrudnień dla gospodarki rolnej. Zastrzegam jeszcze raz, że to są moje lokalne doświadczenia i daleki jestem, żeby je odnosić do innych rejonów kraju w których dominują wielo set hektarowe monokultury. I dla dociekliwych służę faktami. A "puki" co, pozdrawiam Cię misiu. DB Autor: artek202 godzina: 22:39 Lesław czytaj uwaznie nie napisałem ze to nic nie daje(sprawdzanie łak) spytałem bo byłem ciekawy odpowiedzi czyli sporo zwierza sie uratowało.Ktos zatwierdził program rolno srodowiskowy zeby miedza miał 2-5 m((to ze zatwierdził to nie znaczy ze ma olej w głowie).W naszym kraju wiele zeczy ciekawych zatwierdzaja"fachowcy".Pas zadrzewien i zakrzewien(jestem ciekawy jak opryskiwechem 18m sobie bedziesz smigał pomiedzy nimi).Panowie nieuzytki dla zwiezyny to jak pusty talez.Nie trzymajmy sie tych miedz sek w tym ze areały jednej rosliny jest za duzy (ale pewnie z czasem beda wieksze) chemia o wiele bardziej "drastyczna" a na lepiej sie nie zapowiada.Sek w tym zeby takie programy rolno srodowiskowe zatwierdzał ktos kto ma o tym pojecie(i przynajmiej tkoszke praktyki) a nie pan XX mgr.ekonomi. D.B. Autor: artek202 godzina: 22:52 Douger 5% nz kazdym polu nieuzytkow?Gwarantuje ci ze oranie karzdego kawałka ziemi to nie resztki prl-u.Tylko obecne rolnictwo.Zadne dopłaty nie maja tu znaczenia z tym masz racie , bo chodzi głownie o to o czym wczesniej pisałem.Nakazac rolnikowi aby zostawił 4 czy 6% na nieuzytki chłopie takie argumety to tez o kant dupska potłuc. Powiec np.prawnikowi lub dentyscie zeby dał 5% swoichj dochodow na ratowanie przyrody to by powiedział chyba cie poj.....ało człowieku. |