Poniedziałek
20.11.2006
nr 324 (0477 )
ISSN 1734-6827

Hyde Park Corner



Temat: roztrzyganie sporów  (NOWY TEMAT)

Autor: chips  godzina: 23:51
Jestem częstym czytelnikiem forum, ale pierwszy raz wstawiam opis zdarzenia proszeę o komentarze ale również wyrozumiałość.Na zbiorówce wspólnie z kolegą strzeliliśmy jednocześnie do dzika.Mieliśmy stanowiska na prawej flance,kolega 18 ja 19. Dzik wyszedł w środku między nami. Po strzałach jak to kolega zrelacjonował dzik biegł zakolami-zmieniał kierunek i po przebiegnięciu około 60 metrów przewrócił się.Kolega go obserwował. Po zakończonym pędzeniu i uzyskaniu zgody wspólnie z kolegą poszliśmy do dzika. Dokonując oględzin okazało się ,że dzik ma przestrzeloną górną żuchwę na wysokości oręża.Przestrzelony kark pięć centymetrów od górnej krawędzi karku.Te opisane przestrzeliny , wloty kul od prawej strony czyli od kolegi. I trzecie trafienie z lewej strony na komorę, trafienie od mojej strony.Już na miejscu przy oględzinach kolega stwierdza ,że jego strzał jest również śmiertelny ,, bo w kark".Nie zgadzam się z tym ponieważ strzał naryszył tylko mięsień. Tłumaczę koledze że po takim strzale gdyby go uznać za śmertelny dzik powinien zrolować i pozostać na miejscu a nie iść jeszcze około 60 m. Na zbiórce prowadzący pyta czy dogadaliśmy się, przedstawiamy swoje stanowiska prowadzącemu, on stwierdza że dzik jest mój pyta kolegę czy zgadza się z tym.Kolega potwierdza że dzik jest mój. Prowadzący ogłasza że ja strzeliłem dzika wręcza mi złom. Wracająć jeszce do strzału na żuchwę , okazuje się że dzik najpierw wyszedł na linię główną i tam myśliwy inny oddał do niego dwa strzały.Po pierwszym dzik ,,zarył w ziemię" podniósł się kolega przyładował i do odchodzącego oddał drugi strzał .oba jego strzały były oddane do prawego boku dzika.Po zakończonym polowaniu kiedy wskazywałem nagonce jak ułożyć pozyskaną zwierzynę na pokocie,podszedł łowczy i oświadczył że dzik idzie na koło ponieważ nie dogadaliśmy się czyj jest dzik.Wkurzyłem sie i pytam na jakiejm podstawie zmienia decyzje , i na koniec polowania. Nastepnie dokonuje oględzin i stwierdza że rana na prawym boku na wysokości komory juz za żebrami w kierunku przodu dzika jest wlotem pocisku po strzale myśliwego który pierwszy strzelał na głównej linii gdy dzik odchodził.Pytam go czy na wlocie rana może mież postrzępione krawędzie, czy przy wlocie może być bok ufarbiony na średnicy ok.10cm w końcu czy dzik ok.40 kg po takim strzale na linii głównej gdy jest ruszona wątroba i płuca przebiega jeszcze około 500 metrów i wychodzi na flankę gdzie sytrzelamy do niego z kolegą.Dochodzi do kłótni.Stwierdzam, że nie potrzebuję dzika oddanego mi przez koło w takich warunkach.Dzik idzie na koło.Polowanie na którym wcześniej strzelam jelenia byka i dzika w sytuacji opisanej, które dało mi wiele satysfakcji, przeradza się na koniec w jatkę .Uważam że łowczy postąpił nieetycznie, nagannie.Po pierwsze nie miał prawa zmieniać decyzji na koniec polowania .ponadto opisana sytuacja w moim przekonaniu jasno wskazuje że dzika strzeliłem ja .Prosze o opinie.