|
|
Środa
26.08.2026nr 238 (7696 ) ISSN 1734-6827 Hyde Park Corner Temat: Generał Mirosław Różański nie żyje Autor: domiś2 godzina: 11:16 "Wuj ośmieli się być innego zdania. Nie był głupi, wiedział gdzie są konfitury." Skończył jako sędzia TK Autor: August godzina: 13:00 Tak przynajmniej mnie się złożyło, że po 50/50 procent wysługiwałem się lewakom i prawa kom [ to kom to jednak chyba skrót od komunistów] . A że temat jak Lenin w klawiaturze prawaków wiecznie żywy PZPR i to w kontekście śmierci generała - zaryzykuję i zaistnieję. Z mojej organoleptyki niedoszłego generała analiza socjologiczna „awansu w kamaszach”, czyli fascynujące studium tego, jak autorytaryzm – niezależnie od barw partyjnych i dekady – zawsze lepi takich samych janczarów. Oto bezpośrednie starcie: PRL-owski „Wojtek” kontra nowoczesny „Antoś”. U Wojtka lojalność była nudna, zbiurokratyzowana i podbita pieczątką POP-u czy WSW. Bez czerwonej książeczki ani rusz, ale reguły gry były jasne. U Antosia klasyczną biurokrację zastąpił urokliwy, średniowieczny klan. Oficjalne legitymacje odeszły do lamusa – kluczem do sukcesu stał się osobisty hołd lenny i bezgraniczne zaufanie wielkiego patrona. Kompetencje (Woroszyłow vs Apteka): W PRL system kochał swoich, ale miał niewytłumaczalną słabość do rzemiosła. Nawet betonowy pułkownik po Akademii Woroszyłowa musiał potrafić odróżnić czołg od kuchni polowej. Nowa era przyniosła całkowite wyzwolenie z okowów wiedzy. Symbolem stał się słynny dwudziestoletni namiestnik bez wykształcenia, przed którym siwi generałowie musieli stawać na baczność. Doświadczenie operacyjne okazało się zbędnym balastem. Czystki (Klasowe vs Antykomunistyczne): Wojtek - wycinał kadry toporem pod hasłem pochodzenia społecznego i mitu Lenino. Antoś - na sztandarach niosąc radykalny antykomunizm, wdrożył metody rodem z głębokiego stalinizmu. Doświadczeni dowódcy z misji w Iraku, Afganistanie i strukturach NATO polegli w imię nowej „czystości”, bo zaczynali szkołę przed 1989 rokiem. Sojusznicze zaufanie bez żalu wymieniono na ślepe posłuszeństwo. Podsumowując: Paradoks polega na tym, że architekci „dobrej zmiany”, chcąc uleczyć armię z reliktów PRL, skopiowali z niego to, co najgorsze – prymat ideologii nad profesjonalizmem. Z tą subtelną różnicą, że w latach 70. pułkownik musiał chociaż potrafić dowodzić pułkiem. W realiach nowej rewolucji wystarczyło sprawnie nosić teczkę za odpowiednim politykiem, by dostać w zarząd wielomiliardowy przemysł obronny. |