|
|
Sobota
10.05.2008nr 131 (1014 ) ISSN 1734-6827 Psy myśliwskie Temat: pies myśliwski kontra fobie Autor: Jeger godzina: 00:01 ad. Look Jeśli chodzi o fobie, to jako właściciel suni ze stereotypią, mógłbym z tego doktorat zrobić...:))) Każdy pies, nawet w obrębie jednej rasy, jest indywidualnością. Nie ma psów idealnych - każdy ma coś za uszami, każdy ma jakieś wady łowieckie, które trzeba naprostować, ukierunkować. Życzę każdemu hodowcy, aby jego psy były idealne, ale to jest nie możliwe... Mozna rozwinąć w psie pasję, ciętość, jeśli...ma w genach podstawy.... Jeśli nie ma w genach podstaw - może być trudno.. Moim zdaniem geny u szczeniaka to podstawa, dlatego kupując szczeniaka należy przyjrzeć się rodzicom... Jeśli trafimy na dobrego łowiecko szczeniaka, to tak na prawdę nie trzeba go niczego uczyć, tylko zapewnić mu częsty udział w polowaniach... Z każdego psa można wykrzesać 200 % tego, co mu dały geny. Jesli dla Kolegów (Koleżanek) pies jest przyjacielem wzietym bez względu na to, jaki będzie, to warto go wywindować szkoleniem do maksimum jego cech wrodzonych... Nie przejmować się, że coś jest nie tak - zawsze do przodu. Nawet głuchy i ślepy pies będzie lepszy łowiecko od nas - mysliwych. .. DB Jeger PS. Trudne psy - to jest dopiero wyzwanie..:) Autor: Kortel godzina: 07:51 Witam Niechcialbym byc tutaj posadzony o wystepowanie przed szereg.Pisza bowiem w tym dziale o wiele wieksze autorytety [ja sie za autorytet absolutnie nie uwazam] .Niemniej z tej racji ze z psami spedzilem spory kawalek mojego zycia,a kilka swoich bylo mi dane przysposabiac do lowieckiego rzemiosla osmielam sie wypowiedziec w tym temacie. Moim zdaniem wszelkiego rodzaju fobie spotykane u naszych milusinskich,nalezaloby rozgraniczyc na wrodzone i nabyte.Nie kazde "skrzywienie" eliminuje psa z uzytkowania lowieckiego.Mialem kiedys suke z bardzo znanej hodowli,zrodowodem ze klekajcie narody.Matka znana wcalej polsce o ojcu nie wspomne.Nie chce tu robic antyreklamy wiec nie wymienie rasy.Coz z tego. Moja pociecha suche pole "robila "perfekcyjnie. Niestety woda byla nie do "przeskoczenia".Zaznaczam ,ze dzialo sie to od pierwszego dnia pobytu ,wiec nie bylo tu mowy o nieumiejetnym postepowaniu czy zrazeniu szczeniaka do wody.Byl to typowy wrodzony wodowstret.Nie przeszkadzalo t byc psu wrecz wirtuozem w pracy w suchym polu.Niejednokrotnie budzil zachwyt wspolpolujacych.Na kaczki nie zabieralem.Poprzednie pokolenia ze stron obojga sprawdzone uzytkowo.Konkursy miedzynarodowe,presyizowe memorialy atu bubel genetyczny.Niestety nie mozna slepo ufac w genotyp na podstawie pary rodzicielskiej,bazujac na jej osiagnieciach .Dopiero to co reprezentuja ich potomkowie jest wykladnikiem czy dobrze dobralismy pare hodowlana czy zle.Pozatym kazdy pies [z tego samego miotu [jest inny harakterologicznie jak rozne sa odciski palcow]natura nie robi klonow.Dlatego uwazam ze praca hodowlana to trudne i niewdzieczne zajecie.Nalezy ja jednak prowadzic bo krycia nawet superpsami supersuk jesli nie daja oczekiwanych rezultatow do niczego dobrego nie doprowadzi.Co do stwierdzenia mojego przedmowcy,ze dobrego lowiecko szczeniaka nie musimy uczyc wystarczy go zabierac na polowania,to mam zastrzerzenia.Moze sie to sprawdza u jagdterrierow ale napewno nie u wyzlow czy plochaczy.Prosze niech kolega sprobuje zapolowac z wyzlem ktory wychodzi z reki zrywa stojke i olewa aportowanie.Lub z plochaczem ktory rozpedza w promieniu kilometra wszystko co sie rusza i nawet ucieka na drzewo? Zgadzam sie natomiast z tym ze z dobrego "materialu"mozna wyciagnac wspomniane 200% i nawet z przytepionymi zmyslami pies jest lepszym lowca niz homo sapiens. Kazdy z nas {posiadaczy psow ] jest na jakis czas skazany na to co obecnie ma i nalezy podchodzic do tego "na luzie" niektore mankamenty naszych pupili nalezy traktowac z przymruzeniem oka a bedzie dobrze.Z czasem ten mechanizm mysliwy-pies sie dociera i stanowia jedno super dzialajace urzadzenie do polowania. DB Autor: Jeger godzina: 08:07 ad. Kortel Fakt - miałem na myśli dzikarze...:) Z wyżłami nie miałem doczynienia i nawet chyba powiem, że nie chciałbym mieć...:) Za wysokie progi jak na moje menerskie nogi...:) Dobre wyszkolenie wyżła to dla mnie szczyt kunsztu umiejętności szkolenia psów. DB Jeger Autor: Kortel godzina: 12:10 ad.Jeger Az sie zarumienilem. Coprawda udalo mi sie ulozyc konkursowo kilka wyzlow,ale byc moze mialem szczescie do tych bardziej zdolnych.Nie mysle ze jest to jakas nadzwyczajna sztuka.Tylko trzeba na to sporo czasu i nisamowitej konsekwencji w postepowaniu z ta grupa psow.Mysle ze skoro radzisz sobie z Jagiem,to i wyzla bys ulzyl .Niewolno tak podchodzic do tematu.."za wysokie progi..."Z Twoich postow wynika ze masz duza wiedze kynologiczna.A to nalezy wykorzystac.Niemasz pojecia jak ja sie balem kiedy kupilem swojego pierwszego Irlanda.Jak poczytalem co pisza uczeni w pismie otej rasie to dostalem palpitacji serca.Do tego jeszcze sa dlugowieczne.No to ladne kwiatki pomyslalem.Nie bylo tak zle.Dzis mam niezawodnego pomocnika na wszelkie pioro z ladu i z wody, a jak zajdzie potrzeba to i swirzego postrzalka grubej znajdzie.Wprawdzie unikam szukania postrzalkow bo mam do tego innego psa[chodzi o zwierzyne gruba] .Bo drobna nosi doskonale.Tak wiec Kolego wiecej wiary w siebie [masz potencjal] nie swieci garnki lepia pozdrawiam DB Kortel Autor: gwizd godzina: 12:33 Jeger Wez mojego psa to dopiero bedziesz maial wyzwanie. Jak przez 30 sekund bedzie szczekal na dzika stawiam litra i psa mozesz zatrzymac DB Autor: Look godzina: 19:06 Co powiecie na psa który nie potrafi odnaleźć się w miejskim gwarze. Na psa dla którego jedyną reakcją na przejeżdżający tramwaj jest strach? Na psa ktory przestraszony wystrzalami petard(lub czym innym) boi sie wyjsc z domu na spacer przez kolejne 2-3dni, bo i taki znam przypadek? Natomiast w terenie radzi sobie doskonale, jest pewny siebie i zdeterminowany aby osiągnąć swój cel, aby uszczęśliwić menera. Zaraz powiecie mi pewnie ze to przeciez o to chodzi, ze to pies mysliwski i ze ma sie wykazywac podczas pracy. Ale czy tylko, czy aby na pewno?? Pozdrawiam Autor: Kortel godzina: 19:50 ad Look Mylisz sie nie powiem ta jak piszesz. To wada najprawdopodobniej nabyta i da sie ja przy pewnej dozie determinacji ze strony menera usunac lub przynajmniej mocno zredukowac.Nistety jak kazde "leczenie"musi potrwac.Ponadto trzeba wlozyc w to sporo pracy i czasu.Rozumiem ze jest to uciazliwa dla wlasciciela fobia,ale latwiej "uleczalna"niz odwrotnie,czyli strach w lowisku i wszelkie z tym zwiazane klopoty. pozdrawiam DB Autor: Jeger godzina: 21:02 ad. Kortel Widzisz, wszystko zależy od tego, jaką zwierzynę posiada się w łowisku i na jaką najczęściej poluje...:) Ja bażanta widziałem na żywo raz, kuropatwy może z pięć razy:), to ...po co mi wyżeł...?:) Najlepszą motywacją do kupna psa danej rasy i jego szkolenia jest chęć wykorzystywania go potem na polowaniu. Wtedy człowiek ma motywację. Aż się chce psa szkolić, bo oczyma wyobraźni widzi się przyszłe efekty jego pracy. A wyżły...? Mądre psy, pewnie nie trudne w układaniu, ale czasu takiemu trzeba poświęcić... Dlatego z wielkim szacunkiem patrzę na wszystkich menerów, którzy coś osiagneli z wyżłami... DB Jeger Autor: Jeger godzina: 21:26 ad.Look No, nie chce mi się wierzyć, że pies z takimi lękami tak dobrze pracuje w terenie. A jak reaguje na strzały...? Jesli pies boi się dosłownie wszystkiego, to albo był źle socjalizowany i ma jakieś traumatyczne przeżycia z młodości, albo...już taki jest. Nie sądzę, aby dało się takiego psa zupełnie wyleczyć z lęków. DB Jeger Autor: Look godzina: 22:26 ad. Jeger W wieku 11 miesięcy mój wyżeł miał zaliczone 2 PP z dyplomem 1 stopnia. Ona poprostu zupełnie inaczej reaguje na łonie natury. W łowisku jest to zupełnie inny pies, nie do poznania. Dlatego też nie wiem jak mam to do końca rozumieć? Jak tłumaczyć? Wszyscy natomiast którzy znają mojego psa zgodnie twierdzą że posiada niesamowitą pasję z czym zgadzam się całkowicie!!! Pozdrawiam |