Wtorek
09.12.2014
nr 343 (3418 )
ISSN 1734-6827

Psy myśliwskie



Temat: karma dla psów/kotów

Autor: psubrat  godzina: 10:17
LECH-GAJOWY, no pies to wilkiem już dawno nie jest. Jego układ pokarmowy trochę się różni od innych mięsożerców, np. kotowatych, przez co łatwiej trawi pokarm roślinny. (Chyba, że tkwię w błędzie, to proszę MARSA o sprostowanie). Wszyscy się zgadzamy, że tkanki zwierzęce powinny być podstawą psiej diety. Słyszałem kiedyś o rodzinie, która przeszła ewolucję wszystkożerność>>wegetarianizm>>weganizm>>fruktarianizm. Przez tę ciernistą ścieżkę do absolutnej harmonii i dobra postanowili przejść razem ze swoim psem, jamnikiem. Psiak parę razy prawie się przekręcił, potrzebna była pomoc doktora nie ludzkiego. I właśnie wet im w końcu zagroził, że zgłosi gdzie trzeba zamęczanie zwierzaka, dopiero wtedy odpuścili karmienie jamniora spadami z sadu. Myślałem, że tak zdesperowani na niejedzenie (dziś już są pewnie astrowegetarianami) to wyjątek. Okazuje się, że jednak w jakiś cudowny sposób dochodzi do rozrodu. I co Koleżeństwo sądzi o tym: Wet namawia na psi wegetarianizm (weganizm.blox.pl/2011/03/W-marcowym-numerze-Mojego-psa-dr-n-wet-Michal.html)

Autor: mam nick jak nikt  godzina: 10:57
A niektórzy twierdzą nawet, że pies wilkiem nigdy nie był, a jedynie ma z współczesnym wilkiem wspólnego przodka. Nie jest to jednak specjalnie istotne, bo oba gatunki mogą się krzyżować dając płodne potomstwo więc pokrewieństwo jest i to bardzo bliskie. A artykuł? OMG tylko czekać jak się dowiemy, że psy trawią i przyswajają też celulozę :(

Autor: LECH-GAJOWY  godzina: 11:03
drapiezne-psoksztaltne-psowate-wilk ja nie ganie, ze ktos kupuje, przeplaca i karmi psa granulatem. ja rozumiem, ze jest to wygodne, proste, ze nie ma czasu, ze wciaz za czyms gonimy, ze sa korporacje, ze sa nastawione na zysk, ze sa w stanie wmowic ludziom wszystko i ze papier czy plastik przyjmie wszystko co sie chce napisac, ja poprostu nie wierze w jakosc granulatu, nie wierze ze ta karma jest dobra !!! jest wygodna - w to wierze. wytlumaczcie mi jak to jest, ze proszki do prania danej firmy roznia sie w polsce i np. w niemczech czy holandii ??? pewien lekarz medycyny weterynaryjnej powiedzial mi kiedys, ze z granulatem, karma dla psow jest tak samo ??? u nas jest gorsza !!! ja gotuje dla mojego psiaka, bo chce to robic, wiem co psiak je, mam wplyw na jego rozwoj, mam wplyw na jego kondycje i samopoczucie. ten sam lekarz m.wet. powiedzial mi rowniez, ze granulat jest dla psa ciezkostrawny, zalega w przewodzie pokarmowym, psiak potrzebuje przy tym duze ilosci wody a np. w zimie przy duzych mrozach z woda moze byc problem, bo nie jest sie w stanie psa zmusic do picia w danym momencie. granulat to nie jest normalna karma dla psowatych, dla wilkow - dla nich normalna karma, baza jest mieso, sa jaja ze skorupkami, sa podroby, sa kosci, jest tluszcz i troche weglowodanow. kazdy robi co uwaza - jeden woli core a inny tesciowa.

Autor: psubrat  godzina: 11:12
LECH-GAJOWY, spokojnie, jesteśmy po tej samej stronie barykady. Ja też psu gotuję i tak zostanie. Mówię tylko, że nie samym mięsem pies żyje. W ogóle podejrzliwie patrzę na gotowe karmy. Ryby też biorę tylko od tych hodowców, którzy karmią ziarnem, a nie granulatem. Dotyczy to karpia - niestety, pstrągi żyją w naszych hodowlach tylko na sztucznej karmie. A drób, jak będę miał, też nie dostanie gotowej mieszanki. Takie hasło mi się pojawiło w głowie: Slow food dla wszystkich zwierząt!

Autor: LECH-GAJOWY  godzina: 11:39
kolego psubrat dajesz psu surowe mieso, surowe podroby ? jezeli tak to jaki /tak +/- / jest procent surowego do calosci ? ja staram sie trzymac tak +/- 25-30% surowego w postaci miesa i podrobow. raz w tygodniu ponadto daje jeden posiek w 100% z surowego miesa lub podrobow. karmie 2x dziennie co +/- 1 godz. 12 godzin. podaje w temp. +/- 35 stopni - nie daje cieplejszego i nie daje zimnego prosto z lodowki.

Autor: psubrat  godzina: 12:02
No, to lepiej karmisz, niż ja :-( Mało daję surowizny, tylko jakieś odpady, skrawki, zrzynki z jelenia i wołowiny, czasem jakieś serce czy kawałek watróbki, choć tego mi żal, bo sam lubię. Będzie najwyżej 5% całości, nie licząc kości, te dostaje po połowie gotowanych i surowych. Tego, co suka czasem złapie lub wykopie (nornica, mysie oseski, jaszczurka, pasikonik) nie liczę. Karmię też dwa razy dziennie, żarcie w temperaturze ciała.

Autor: LECH-GAJOWY  godzina: 12:32
ja mam sunie walijska wiec oa mi za duzo nie je - nie kosztuje to duzo. posilek z surowizny to np. 2 watroby drobiowe plus kawalek serca wieprzowego. albo dwa zoladki drobiowe plus troche wolowiny. wolowine daje gdy uda mi sie kupic w markecie tzw. zrzyny lub gulaszowe za +/- 15 zl. biore wedy 1,5 kg i mam na 2 m-ce. z surowizna bazuje na drobiu i watrobie i sercu wieprzowym plus wszystkie wykrawki i podroby z dziczyzny - lacznie z tluszczem

Autor: psubrat  godzina: 12:49
Ja nie daję psu w ogóle surowej wieprzowiny i dziczych tkanek.

Autor: mam nick jak nikt  godzina: 13:37
Jeżeli chodzi o wieprzowinę to powinna być już zupełnie bezpieczna, bo Polska zdaje się od niedawna ma już status kraju wolnego od wirusa Aujeszkeyego. Natomiast z dzikiem nie zaryzykowałabym podawania na surowo. Karmię wyłącznie surowizną. Żadnych zbóż, ziemniaków jedynie warzywa i owoce, ale zmiksowane na totalną paciaję i dostaje jak mi się przypomni. Jajka daję, ale bez skorupki. Kupale są małe więc jak się zdarzy załatwić w "cywilizacji" gdzie trzeba po sobie sprzątnąć to nie muszę się martwić, że nie mam ze sobą łopaty ;)

Autor: Bi-Se  godzina: 16:50
ad.Sonia Czy do utalizacji psów zdejmuje się obroże ze smyczami? Zobacz ile tego wisi na barierce?:( Środki do uśpienia psów są niezniszczalne!/wstawiałam link o żywieniu retriwerów/

Autor: Sonia  godzina: 21:24
Te psy na filmie nie są utylizowane czyli kremowane.

Autor: Bi-Se  godzina: 21:56
.....więc co się dzieje z ich ciałami jeśli nie znajdą się na psich cmentarzach? te maszyny mielące ciała,te resztki z zapewne nie wyklutych jajek...Sonia

Autor: mam nick jak nikt  godzina: 22:49
Soniu, jesteś inteligentną kobietą i z przyjemnością czytam zazwyczaj Twoje posty tak w tym temacie jestem rozczarowana. Nie tak dawno upierano się, że krowy można karmić mączką kostną - jak to się skończyło- wszyscy wiemy. BSE i straty idące w miliardy, bo ktoś uznał, że białko to białko i nie ważne z czego pochodzi. Przecież tam też były całe zastępy wetów zapewniających, że to bezpieczne, super hiper sterylne oraz "doskonale zbilansowane". A wyszło jak wyszło. Z karmami dla psów i kotów jest identycznie. Mało kto nawet czyta etykiety na workach, a jeszcze mniej ludzi w ogóle rozumie co tam jest napisane. Warto też wiedzieć, że legalizacja etykiety jest robiona na 5 lat. Przed upływem tego terminu producent nie ma żadnego obowiązku informować o zmianie w składzie. Karmy w zdecydowanej części są robione z tzw. "półproduktów" a producent na etykiecie ujawnia tylko to co sam dodał do karmy, natomiast co dodał dostawca - pozostaje słodką tajemnicą. Skutek jest taki, że karmy "bez konserwantów" jednak je zwierają o innych świństwach jak antybiotyki, sterydy i najczystsze, i najprawdziwsze g... wno już nawet nie wspomnę. Zatem nawet etykieta nie jest tak naprawdę w 100% wiarygodna- nawet jeżeli umiemy ją czytać ze zrozumieniem. A najgorsze jest to, że zajęcia z dietetyki psów i kotów dla studentów weterynarii zazwyczaj wyglądają tak, że mają jednodniową wycieczkę do fabryki pewnej znanej marki... Ilu z nich nawet nie podejmuje wysiłku żeby się czegoś dowiedzieć poza tym czy dostaną kubeczek czy wymarzony plecaczek oraz ile będą mieli prowizji ze sprzedaży tej konkretnej marki? Czy to przypadek, że niemal każdy gabinet weta w Polsce ma gablotkę z suchymi bobkami JEDNEJ firmy? I to słabiutkimi jakościowo, nawet przy założeniu, że na etykietach piszą prawdę. Za to są drogie, a jak wiadomo jak drogie to musi być dobre... Kiedy powiedziałam mojej wetce, że karmię surowizną to od razu zaznaczyła, że ona w sprawach diety mi w razie czego nie pomoże, bo nie ma o surowej diecie pojęcia... Ma u mnie plus za uczciwość, ale jednocześnie szlag mnie jasny trafia. No, ale za promowanie diety naturalnej nikt nie daje kubeczka ani sexi plecaczka... O prowizji też nie ma co marzyć, a poza tym to po co wetowi zdrowy pies/kot? Jak zamiast tego można nabijać portfel lecząc cudownymi suchymi bobkami i drogimi lekami cukrzycę, choroby nerek, otyłość itp. itd. A to są wszystko choroby wywołane zbyt dużą podażą węgli.