|
|
Poniedziałek
20.04.2026nr 110 (7568 ) ISSN 1734-6827 Dyskusje problemowe Temat: Inicjatywa oddolna -warta uwagi Autor: WIARUS godzina: 07:45 August - krótko: - znacznie mniej liczne środowiska przebijają się ze swoimi postulatami osiągając pożądane rozstrzygnięcia decydentów! Wymagana jest aktywność, właściwa, uzasadniona i mocna argumentacja poparta faktami nie do podważenia! Ale to wobec oporu materii może trwać i napotykać przeszkody! Samo się nie zrobi ;-))) Darz Bór! Autor: August godzina: 10:50 Wiarusie – w moim przypadku ‘’krótko ‘’objawiło się po siedemdziesiątce – ale jeszcze ‘’mogę’’ pisać - więc kontynuuję. Tacy tu portalowi aktywiści dążący do polskiego łowieckiego edenu, / mimo że ich liczebność to nie jakiś ‘’chory ‘’ odsetek/, po dwóch dekadach uświadamiania powinni osiągnąć sukces – i co? nadal pod butem Bieruta. Odwołam się do szeregu znanych z przestrzeni medialnej inicjatyw np. ‘’chłopi z myśliwymi razem na traktorach’’. Pozornie - konsekwencja, zaangażowanie, wysoka aktywność oraz umiejętne wykorzystanie kanałów wpływu. Klasyczne zjawisko oparte na mechanizmach psychologii społecznej i skutecznych technikach lobbingowych, w których zdeterminowana, mniejszościowa grupa potrafi narzucić swoją agendę większości lub decydentom. Nadal mamy rozdźwięk między głośną aktywnością medialną a realnym stanem prawnym. Sojusz „chłopów z myśliwymi”, choć wizerunkowo nośny, w praktyce legislacyjnej okazuje się trudnym małżeństwem, w którym obie strony wciąż walczą o wyjście z cienia dawnych struktur. Mimo dwudziestu lat „uświadamiania” i spektakularnych akcji, jak wspólne protesty na traktorach, wymierne korzyści dla obu grup są często blokowane przez polityczne weta lub zmiany idące w kierunku przeciwnym do ich postulatów. Oto mój bilans korzyści i strat (2024–2026) Dla rolników - sytuacja jest dynamiczna i pełna napięć. Od 2026 roku planowane jest rozszerzenie katalogu zwierząt, za które płaci Skarb Państwa (m.in. o dzikie gęsi, żurawie i kormorany). To realny zysk, bo dotąd te chronione gatunki niszczyły uprawy bezkarnie. Choć rolnicy wywalczyli wyższe zaliczki dopłat bezpośrednich na 2025 rok, to ustawa o tzw. „aktywnym rolniku”, mająca ukrócić dopłaty dla „posiadaczy ziemi z miast”, została zawetowana w lutym 2026 r. Kluczowym postulatem pozostaje nienaruszalność produkcji rolnej i ochrona przed roszczeniami nowych sąsiadów z miast. Dla myśliwych - bilans wydaje się bardziej defensywny. Mimo protestów, od stycznia 2026 roku z listy zwierząt łownych definitywnie zniknęło 5 gatunków ptaków. Postulat przeniesienia łowiectwa spod resortu klimatu pod nadzór Ministerstwa Rolnictwa – co miało scementować sojusz z rolnikami – wciąż pozostaje w sferze życzeń. Nowe przepisy (koniec 2025 r.) ułatwiają właścicielom gruntów wyłączanie ich z obwodów łowieckich, co osłabia monopol kół łowieckich na danym terenie. Podsumowanie. Zdeterminowana mniejszość narzucająca agendę – w tym przypadku uderza o mur interesów ogólnospołecznych i ekologicznych. Myśliwi i rolnicy, choć potrafią sparaliżować drogi, w starciu z decydentami często przegrywają z trendami unijnymi (Zielony Ład) oraz rosnącym oporem społecznym wobec tradycyjnego modelu łowiectwa. Sukcesem jest utrzymanie status quo, ale „eden” pozostaje równie odległy jak dwie dekady temu. Dopytam czy ten sojusz jest naturalny, czy to tylko małżeństwo z rozsądku wymuszone przez wspólnego przeciwnika w Warszawie i Brukseli? Autor: Piotr Gawlicki godzina: 10:55 Wystarczy bez żadnych uchwał nie wyciągać broni z szafy przez pół roku, a traktory zablokują Warszawę i dostaniemy to co chcemy. Jedno jest wtedy również pewne, że PZŁ już nie będzie, a koła będą wykonywać swoje zadania bez czapy nad sobą i zostanie im kasa, którą członkowie płacą jako składkę, a koła od hektara. Autor: WIARUS godzina: 11:20 @ z 20-04-26 10:55 - możliwe, że byłoby takie działanie skuteczne i dało taki efekt jak w treści wpisu. Wydaje się jednak, że uzyskanie konsensusu w tej sprawie wszystkich/większości myśliwych na obszarze kraju a nawet tylko jego znaczącej części jest bez szans w kontekście "inicjatywy oddolnej"! Bez inspiracji i znaczącego przywództwa osoby/gremium gwarantującego sukces a jednocześnie nie oczekującego w zamian rekompensaty w jakiejkolwiek formie za trud i wysiłek sprawa nie ruszy. Jeszcze raz powtórzę: - samo się nie zrobi! Autor: August godzina: 11:27 Piotrze u mnie leje ‘’jak z cebra ‘’ a ni to na ryby czy grzyby, tym bardziej na lwy by. To, co postulujesz, to scenariusz "opcji atomowej" – strajku włoskiego, który obnażyłby fundamentalną zależność państwa od darmowej pracy myśliwych. Masz rację, że taka "bierna rewolucja" w pół roku zmieniłaby układ sił bardziej niż dekady petycji. Gdyby broń została w szafach, mechanizm zadziałałby błyskawicznie. Ale przy braku polowań nie ma przychodów ze sprzedaży tusz, a odszkodowania za szkody łowieckie (bez redukcji populacji) wystrzeliłyby w kosmos. Wiele kół zbankrutowałyby w jeden sezon. Tak to ten moment, o którym piszesz – zdesperowani rolnicy, widząc niszczone uprawy i brak reakcji, ruszyliby na stolicę, ale nie "razem z myśliwymi", lecz przeciwko decydentom, którzy doprowadzili do paraliżu systemu. W sytuacji kryzysowej, gdy struktury PZŁ nie byłyby w stanie zarządzać problemem, nastąpiłaby wymuszona decentralizacja. Co realnie zostałoby w kieszeni koła? Gdyby zlikwidować centralę (PZŁ) i przejść na model samorządny: Dziś znacząca część składki idzie "do góry" (na biurokrację, okręgi, media związkowe). Te pieniądze zostałyby w kasie koła na amunicję, paliwo czy paszę. Obecnie koła płacą ekwiwalent za dzierżawę obwodów. Przy braku narzuconego z góry pośrednika, koło mogłoby negocjować bezpośrednio z samorządem lub właścicielami gruntów. Dlaczego to się jeszcze nie stało? Problemem jest wspomniany to "but Bieruta" – czyli archaiczne prawo, które czyni z myśliwego de facto darmowego strażnika mienia państwowego pod groźbą kar i utraty obwodu. Rezygnacja z wyciągania broni to ryzyko wypowiedzenia umowy dzierżawy obwodu. Jednak Twój plan ma jeden "słaby" punkt: solidarność. Aby to zadziałało, musiałoby stanąć 130 tysięcy ludzi. Tymczasem system jest tak skonstruowany, by dzielić środowisko i utrzymywać je w wiecznej defensywie. Czy wierzysz, że dzisiejsze pokolenie myśliwych byłoby zdolne do tak radykalnej solidarności, by przez pół roku nie oddać strzału dla wyższego celu? Autor: Dantek godzina: 12:12 Inicjatywa ODDOLNA już była. Niejaki K.Kulejewski na "sudecka ostoja" próbował coś robić z jakims prof.... Nawet na te okoliczność nagrał filmik z podsumowaniem jak to wyszło i ile nazbierał. bez kasy ani rusz. Ekofikoły w fundacjach cały czas zbierają, dostają etc. i maja się dobrze. A PZŁ imprezuje bo ma za co od swoich "cłonków". A co do PZŁa szerokopojętego - nadaje sie to o kand dołu pleców ... Z dzikami w miastach jest problem. Rozwalają wystawione kosze ze śmieciami. Żadnej interwencji lasów czy straży miejskich nie będzie. Ci drudzy mają to w d.... bo problem ze śmieciami jest i tak, a leśne ufolki boją się zadki wystawić, bo ekooszołomy protestują - "STOP zabijaniu dzików". Pozostaje popijanie kawki w kancelaryjkach i odbieranie zgłoszeń -:)))) Kanciaste łby, razem z ta poj.... Kloską od butelek i nakrętek. Autor: kudłatyx godzina: 12:37 Panowie, cierpliwości,,, Zapraszajcie żony, dzieci, wnuków polityków na grzyby,,, a gdy tylko jednego wilki ogryzą, to za kilka dni będzie obowiązkowy odstrzał wilków,,, i jeszcze będą za to płacić,,, To samo w mieście z dzikami,,, to nie nasz problem,, niech się z tym gonią,,, Dopiero jak zaatakuje polityka lub jego bliskiego, to przepisy zmienią się w kilka dni,,, Cierpliwości, bo to nie jest problem myśliwych gdyż zwierzyna jest własnością SP i niech się oni martwią,,, Chce mieć Kloska dziki w W-wie, to niech je ma, co was to obchodzi? Komu się zachce kiełbaski z dzika, to sobie kabana w lesie znajdzie,,, Smacznego! Autor: Piotr Gawlicki godzina: 16:07 August, Nie polując wiele kół zbankrutowałyby, ale bankructwo kół, to przede wszystkim bankructwo PZŁ, bo za szkody nie zapłacone rolnikom przez koła płaci PZŁ. Zbankrutowane koła są dalej kołami i jak państwo załatwi sprawy, o które myśliwym chodzi, to szybko dogadają się z samorządami. Jest rzeczą oczywistą, że nie ma żadnej solidarności między kołami, bo na tym polega komunistyczne dzielenie środowiska i utrzymywanie go w wiecznej defensywie. To samo było w latach 80-tych ub. wieku, gdzie struktury partyjne nie miały żadnych struktur poziomych i dopiero jak one zaczęły oddolnie powstawać, wierchuszka partyjna została zagrożona. Przypomnę, że jeszcze powojenny PZŁ przed 1953 rokiem miał w swojej strukturze łowczych powiatowych, których zadaniem była integracja kół w powiecie. Jak wstąpiłem do koła w 1969 roku, to jego członkiem był były łowczy powiatowy sprzed powstania komunistytcznego PZŁ, odwołany jak tylko komuna opanowała PZŁ. Autor: sytywilk godzina: 21:06 "Pogadali my ,pogadali" i nawet niektórzy przedstawili bardzo rozsądną analizę problemu i co z tego ? W mojej ocenie tak jak pisałem w pierwszym poście potrzebna jest szeroko zakrojona akcja głosowania "uchwały" . Ale żeby miało to ręce i nogi proponuje wszystkim uczestnikom forum uczestnictwo w konkursie .Autor uchwały najczęściej użytej w kołach otrzyma miano "Wielkiego pogromcy wilków". Konkurs polegać będzie na tym że kto chce i może niech napisze na forum uchwałę wzywająca władze PZŁ do stworzenia subkonta przy koncie PZŁ opisanego "zbiórka na liczenie wilka metodą genetyczną w roku 2027" z dobrowolna wpłata niemniejsza niż 30,00 zł i to nie tylko od członków PZŁ ale i od np. sponsorów Czas zbiórki do 30 IX 2026. W okresie od 2 listopad do 31 grudnia wyłonienie z pośród co najmniej 3 ofert wykonawcy zadania. Koordynatorem działań związanych z liczeniem jest komisja hodowlana PZŁ i komisje okręgowe .Wyniki liczenia winny być przedstawione publicznie do 30 marca 2027 roku. Rozliczenie zebranych środków należ przedstawić także do 30 marca 2027 roku . W przypadku zebrania mniejszej kwoty niż przewidywany koszt ( pierwsze liczenie które się nie odbyło zakładało 3 miliony) Przy zaangażowaniu Nas członków PZŁ myślę że można się zmieścić w 2 milionach. Wszystko zależy od działań i organizacji Komisji i wykonawcy działania. Komisje maj dostęp do członków i mogą ich prosić o bezpłatną pomoc związaną z zabezpieczeniem materiału genetycznego. A o to głównie chodzi i to kosztuje najwięcej. Poszukajmy też pieniędzy w dotacjach i Sejmie. Myślę że gdy władze PZŁ zobaczą ze inicjatywa oddolna przynosi efekty to też "coś " dołożą |