|
|
Środa
22.07.2026nr 203 (7661 ) ISSN 1734-6827 Dyskusje problemowe Temat: KOlejny atak na łowiectwo Autor: Onufry wuj godzina: 06:39 Zauważam tu zbiorową nie amnezję, lecz zakłamanie lewackich, w tym pełoskich (podkreślam - PEŁOSKICH!!!!) podjudzaczy, którzy kłamią o najbardziej lewackim i idiotycznym prawie zakazującym zabierania dzieci na polowania. Dwa były głosowania w sejmie na ten temat 1. Pełostwo i (post?)pezetpeerostwo w obu głosowaniach stadnie głosowało by nieletnich z polowań wyrzucić 2. A Prawi i Sprawiedliwi w drugim głosowaniu głosowali, by nieletni mogli w polowaniach uczestniczyć. Przypominam - to jest dział tematyczny, gdzie się pisze PRAWDĘ. A nie miejsce do rozsiewania propagandowych lewackich kłamstw. Autor: August godzina: 08:08 to jest cała prawda o twoim uju mataczeniu (www.lowiecki.plhttps://analizasrodowiskowa.org/wykreslenie-niekonstytucyjnej-zasady-zakazu-udzialu-nieletnich-w-polowaniach/) Autor: Robert123 godzina: 15:25 Stanowisko antyłowieckie najczęściej wiąże się z lewicową lub lewicująco - liberalną częścią sceny politycznej i to co do zasady prawda. Trzeba też zważyć jak równie definiuje się dzisiaj sama lewica, w odróżnieniu od tradycyjnego marksistowskiego paradygmatu. Najczęściej, ale nie wyłącznie. Na naszym rynku politycznym stanowisko "za" oznacza sprzeciw rządowi, stąd mocne wsparcie opozycji, ponieważ PSL sam nic nie może, jak pograć trochę komedii w tej Koalicji. Co prawda jest to często dwulicowe: zauważcie posłankę Bodnar z III Drogi (dzisiaj to jakiś klon), która - oskarżona o trzymanie nóg na tuńczyku, na słynnym zdjęciu z jej tegorocznych wakacji - używa prawie w słowo argumentów jakie używane są w obronie łowiectwa, a była podpisana pod ustawą o przymusowych badaniach z 2024 roku. Jest to dla tej grupy szukanie zaplecza wyborczego, dość cyniczne, albowiem im wszystko jedno jakie, byle ich wybrali. Jest jedna kwestia w działaniu ruchów antyłowieckich, której nie umiem wyjaśnić. Ich sprzeciw jest często fundamentalny, zasadniczy, często wręcz ontologiczny: niezgoda na zabijanie zwierząt jest podstawą i zasadą ich poglądów. Z tej przyczyny nie mogą oni zmienić zdania bez utraty swojego istnienia, ale też dyskusja na argumenty nie ma przez to znaczenia. Internetowe wymiany poglądów z nimi nie mają znaczenia i nie odniosą skutku. Właśnie co do tej ostatniej grupy zastanawia mnie skąd się bierze takie wręcz religijne zacietrzewienie, magiczna wiara w przyrodę, wręcz druidyzm. Ten trend jest zastanawiający i niewytłumaczalny. Oczywiście pomijam jakąś młodzież pyskującą na formach, niedorobione emerytki, lumpenproletariat, co się do takich dyskusji włącza. Skąd takie trend , nie wiem. Autor: WIARUS godzina: 16:22 Robert123: - cytuję: - zastanawia mnie skąd się bierze takie wręcz religijne zacietrzewienie, magiczna wiara w przyrodę, wręcz druidyzm. Dodałbym jeszcze: - "zwłaszcza w ruchach antyłowieckich" Wspierając się przeczytaną literaturą (różnoraką) i informacjami od AI spróbuję ten problem choć trochę rozjaśnić, zapewne nie do końca. Można powiedzieć, że jest to zjawisko niezwykle ciekawe z punktu widzenia psychologii, socjologii i kulturoznawstwa. To, co odbierasz jako „religijne zacietrzewienie” czy „druidyzm” w ruchach antyłowieckich (i szerzej – w skrajnych nurtach proekologicznych), nie bierze się znikąd. Jest konsekwencją kilku głębokich procesów społecznych i psychologicznych, które zaszły w naszej kulturze na przestrzeni ostatnich dekad. Najważniejsze źródła tego fenomenu: 1. Pustka po religii i potrzeba Sacrum - człowiek ma naturalną, ewolucyjnie wykształconą potrzebę przynależności do czegoś większego od siebie oraz szukania sensu i transcendentnego porządku. W dobie postępującej sekularyzacji tradycyjne religie straciły na znaczeniu, ale potrzeba sacrum nie zniknęła. Natura idealnie zajęła to wolne miejsce. Zamiast boga w niebie pojawia się „Matka Natura” (Gaja), która jest czysta, bezgrzeszna i moralnie wyższa od człowieka. W tym ujęciu przyroda staje się nową świątynią, a łowiectwo – bezczeszczeniem tej świątyni. 2. Urbanizacja i „Medykalizacja” Natury (Efekt Bambi): - większość ludzi w krajach rozwiniętych żyje dziś w miastach, całkowicie odcięta od surowych praw biologii (narodzin, śmierci, zdobywania pożywienia). Natura jako obrazek z Pinteresta: Przyroda jest postrzegana przez pryzmat filmów Disneya czy dokumentów z narracją Krystyny Czubówny – jako piękny, harmonijny raj, gdzie zwierzęta żyją w przyjaźni. Brak doświadczenia wiejskiego: Dawniej ludzie na wsi wiedzieli, że środowisko to także drapieżnictwo, choroby, trudna kontrola populacji i walka o przetrwanie. Dziś śmierć zwierzęcia z ręki człowieka wywołuje szok poznawczy, bo w miejskiej mentalności śmierć została wypchnięta ze świadomości. 3. Antropomorfizacja i Animalizm: - współczesna kultura bardzo mocno zrównała status człowieka i zwierzęcia. O ile empatia wobec czujących istot jest moralnym postępem, o tyle w skrajnej formie prowadzi do przypisywania zwierzętom ludzkich cech psychicznych, motywacji i praw moralnych. W tej narracji myśliwy nie jest elementem gospodarki łowieckiej czy regulacji ekosystemu, ale „mordercą” działającym z niskich pobudek. Zrównanie zastrzelenia jelenia z morderstwem człowieka automatycznie uniemożliwia jakikolwiek racjonalny dialog – z „mordercami” przecież się nie negocjuje. 4. Psychologiczny mechanizm Manicheizmu (Dobro vs Zło): - ruchy aktywistyczne – nie tylko proekologiczne – bardzo często wpadają w pułapkę czarno-białego postrzegania świata: - Świat Czysty/Dobry: Natura, zwierzęta, aktywiści stojący w ich obronie. - Świat Zły/Skażony: Człowiek (a zwłaszcza myśliwy/rolnik), technologia, ingerencja w środowisko. Taki podział daje ogromne poczucie moralnej wyższości i sensu życia. Chroniąc las czy walcząc z myśliwymi, aktywista czuje, że bierze udział w kosmicznej walce Dobra ze Złem. Każdy kompromis jest w tej optyce zdradą idealistycznych zasad. 5. Ekofeminizm, Neo-pogaństwo i Deep Ecology: - u podstaw części tych ruchów leżą konkretne nurty filozoficzne z końca XX wieku: Głęboka Ekologia (Deep Ecology): - Zakłada, że wszystkie żywe istoty mają równą wartość, a człowiek nie ma prawa do dominacji. Nowy Druidyzm i Neo-pogaństwo: - romantyzacja dawnych wierzeń przedchrześcijańskich, w których przyroda była zamieszkana przez duchy, a drzewa i zwierzęta były czczone. To sprawia, że język używany przez część aktywistów przestaje być językiem biologii czy nauk o środowisku, a staje się językiem mistyki, rytuału i duchowego objawienia. Podsumowanie: - to „zacietrzewienie” jest w gruncie rzeczy nową formą żarliwości religijnej, przeniesioną w obszar ekologii. Prawdziwe zarządzanie populacjami zwierząt czy ochrona przyrody wymagają chłodnej analizy danych, znajomości biologii populacyjnej i trudnych kompromisów. Jednak dla osób, dla których natura stała się obiektem kultu, chłodny pragmatyzm wygląda po prostu jak profanacja. |