Niedziela
11.03.2012
nr 071 (2415 )
ISSN 1734-6827

Wiedza i edukacja



Temat: Inwentaryzacja zwierzyny RDLP Szczecin.

Autor: jurek123  godzina: 09:16
Inwentaryzacja metodą pędzeń daje chyba bardziej przypadkowe wyniki niż metodą całorocznej obserwacji.Przykład w jednym z naszych obwodów polnych lasu jest 570 ha.Pędzono dwa mioty po około 27ha każdy .W jednym z miotów ruszono dwa łosie.Ponieważ było to 10% powierzchni wynik jak łatwo policzyć 20 łosi w łowisku.A my tam obserwujemy dwa do trzech sztuk.Pozdrawiam

Autor: Leśnik1  godzina: 09:32
Na szczęście Nadleśniczy już zapowiedział, że inwentaryzacja zostanie uzupełniona o letnie obserwacje. Wg mojej oceny jeśli obserwacja jest dobrze zaplanowana przez osoby doskonale znające teren i zwyczaje jeleni w danym łowisku daje zdecydowanie najlepsze rezultaty.

Autor: juazwiec97  godzina: 09:34
A kto wybiera teren do przepędzania. Jeśli nadleśnictwa którym zależy na redukcji jeleniowatych, to znając lasy wybiorą atrakcyjne mioty. Stany oczywiście będą zawyżone a roczne plany także. Zgadzam się oczywiście z jurkiem 123. DB

Autor: EdiKris  godzina: 09:35
Ja miałem okazję kilka razy uczestniczyc w polowaniach organizowanych przez ALP, staż robiłem w OHZ LP, poluję na codzień też w OHZ. Czasami zapoluje w jakimś ościennym kole, wniosek jest jeden uczmy się gospodarki łowieckij od Leśników wyjdzie nam to na dobre.

Autor: Leśnik1  godzina: 12:44
juazwiec97 Bez obaw mioty były wybierane losowo. W opinii miejscowych myśliwych były to raczej przeciętne a nawet te gorsze mioty. Nie zapominaj, że zdecydowana większość leśników to też myśliwi, którym zależy żeby było na co polować.

Autor: mokrzec  godzina: 13:22
To jedna wielka fikcja. Chodzi o to żeby zacząc strzelac łosie. Też uczestniczyłem w tej farsie. DB

Autor: kedaT  godzina: 13:42
W obwodzie łowieckim mojego Koła inwentaryzacja metodą próbnych pędzeń pod kierunkiem prof. B. pierwszy raz odbyła się przez dwa dni lutego 1997 roku. Mioty były wybierane losowo ,ale nie wiem kto wybierał i na jakich zasadach. Przytoczę dane o ilości strzelonej zwierzyny w sezonie 96/97 : J. byk 22 szt. łania 31 szt. ciele 6 szt. S. kozy 76 szt. kozły 66 szt kożlęta 18 szt. dziki 80 szt Teraz ilości strzelonej zwierzyny po zatwierdzeniu planów odstrzałów na podstawie inwentaryzacji metodą próbnych pędzeń sezon 97/98 J. byk 29 szt. łania 37 szt. ciele 17 szt. dzik 112 szt. S. koza 183 szt. kozły 133 szt kożlęta 65 szt. Niech każdy sobie wyciągnie wnioski porównując ilości . Pozdrawiam DARZ BÓR

Autor: Leśnik1  godzina: 14:08
mokrzec W niektórych rejonach kontrolowany i przemyślany odstrzał łosi byłby bardzo wskazany. Jednak nie obawiaj się, że to prędko nastąpi. Przy obecnej sytuacji politycznej, powszechnym strachu przed ekologami nie widzę śmiałka w ministerstwie, który odważyłby się na taki krok.

Autor: Leśnik1  godzina: 15:11
KedaT Dość dziwne te Twoje dane. Swego czasu prof B był postrachem jeleni i myśliwych :)

Autor: starywracz  godzina: 18:08
Ten nieszczęsny prófesur na naszym terenie też "liczył" Tam gdzie liczący podawał "trzy sarny" wpisywano "trzy kozy". O dziwo w trzech pierwszych próbnych pędzeniach 80% zwierzyny wychodziło przez bok pędzenia obstawiany przez leśników a 20 % przez myśliwych. Dopiero gdy się zorientowaliśmy w oszustwie i przetasowaliśmy liczących nagle zwierzyna wychodziła równo na wszystkie strony i o dziwo było jej znacznie mniej. Niestety w wyniku tego "liczenia" plan saren wzrósł o 300% a w następnym roku nadal ponad 200% w stosunku do zwykłych lat, a stosunek kóz do kozłów był 5:1. O dziwo, mimo starań nie spotkaliśmy jeleni toteż wzięto pod uwagę wieloletnie stany i rzeź je ominęła. W kolejnym, trzecim roku liczyliśmy metodą taksacji - i okazało się, że nie mamy nawet pojemności łowiska stąd zakaz polowania na sarny przez rok. Na szczęście mamy myślącego nadleśniczego bo było zagrożenie dla zakontraktowanych polowań dewizowych. Do dziś krew mnie zalewa gdy to wspominam, a zwłaszcza tego bubka który tym kierował.

Autor: Piotr Gawlicki  godzina: 18:58
Nie bardzo rozumiem, dlaczego koła wchodzą w metody inwentaryzacji, których same nie akceptują, a potem ubolewają, że są oszukiwane. Metodę inwentaryzacji określają tylko i wyłącznie same koła. Nie ma prawnej podstawy, żeby określały to nadleśnictwa, ZO PZŁ lub jakiekolwiek inne podmioty, a do tego wymagały partycypacji w tym kół.

Autor: TEXTOR  godzina: 19:17
Przeprowadzana na terenie "Szczecina" inwentaryzacja jest prowadzona w ramach badań naukowych i nie musi mieć odniesienia do planowania (choć pewnie będzie miała). Jej celem jest określenie zagęszczenia zwierzyny na terenie całego rejonu (choć dane dotyczące poszczególnych obwodów też będą określone). Komputer losowo wybierał mioty o łącznej pow. 10% pow. n-ctwa, z których wybierano połowę (u mnie na pewno nie tę "najbogatszą" jak niektórzy sugerują). Powierzchnia każdego z miotów przekraczała 100 ha (4 oddziały). Osobiście nie mam żadnego przekonania do tej metody o czym wspomniałem w innym temacie. Dla przykładu. Na jednym z obwodów w 1 z miotów chmara 62 sztuki. Z prostego przeliczenia stan jelenia to 1240 szt. Od kilku lat odstrzał wynosi ok. 80 i szkody są znośne, które moim zdaniem są doskonałym wyznacznikiem nadmiernego zagęszczenia. M. in. dlatego jestem bardzo ciekaw ostatecznych wyników. Mam nadzieję, że zostaną gdzieś opublikowane.

Autor: FraM  godzina: 21:12
Ad . Leśnik 1 Od kiedy to dr inż. ma doktoranta ? Podzielam zdanie jurka 123 . Czemu nie piszesz , że chodzi o profesora Bobka ? Byłem kiedyś na spotkaniu z profesorem Bobkiem w Nadleśnictwie Mieszkowice . Wrażenia z tego spotkania nie były powalające . Wielu uczestników miało duże zastrzeżenia do proponowanej przez niego metody inwentaryzacji . Pan Bobek nie wzbudził we mnie zaufania , obstawiał się trzema młodymi i pięknymi doktorantkami , które chyba razem z nim tworzyły nową metodę inwentaryzacji . Dla mnie był to profesor nie budzący zaufania , ale to jest moje i tylko moje zdanie . Darz bór .

Autor: Piotr 30.06  godzina: 21:59
prof. Bobek to aparat na 102! mi w kole wyliczył 600sztuk sarny a faktycznie jest może 80... to samo dotyczy się jelenia i wilka (bieszczady...) swego czasu miał katedrę na UJ ale go szybko poznali i wy.......i teraz jest profesorem katedry rolnictwa :D jest to typowy pionek brany przez nadlesnictwa do redukcji jeleni w białych rękawiczkach gdzie można to proszę go WYP......Ć! p.s. prof. ma żonę i aktywną doktorantkę... :D