strona główna forum dyskusyjne


























Ostatnio dodane komentarze


Komentarze w/g numeru zdjęcia:
  
Słowa w komentarzach:
  
Komentarze użytkownika:
  



29-11-15 16:37
autor: ARGO-3006

ocena:
autor: alette
09-12-15 07:38
Jeden z myśliwych polujących komercyjnie w piątek i sobotę w moim kole miał wyjątkowe względy u naszego patrona. Nie każdy potrafi wykorzystać uśmiech losu a kolega do szczęścia dołożył doskonałe umiejętności strzeleckie. Pierwszego dnia stojąc ze mną na ostatnim stanowisku strzelił 4 warchlaki z watahy w trudnym, zarośniętym terenie. Natomiast drugiego dnia trafił królewskie stanowisko w królewskim miocie – efekt widoczny na zdjęciu :) Bilans pierwszego dnia to 18 dzików i lis. Drugiego dnia na pokocie ułożyliśmy 31 dzików, 7 jeleni, 4 sarny i lisa – polowało 19 myśliwych.
08-12-15 09:57
autor: Ławny

ocena:
autor: kecaj
09-12-15 07:19
W mikołajkową niedzielę miałem przyjemność poprowadzić pierwsze w historii Koła polowanie zbiorowe  tzw. metodą skandynawską. W polowaniu uczestniczyło 21 myśliwych (w tym 3 diany). Było tylko jedno pędzenie a efekt ... widać. Darz bór.
08-12-15 10:21
autor: Felek

ocena:
autor: kecaj
09-12-15 07:18
W mikołajkową niedzielę miałem przyjemność poprowadzić pierwsze w historii Koła polowanie zbiorowe  tzw. metodą skandynawską. W polowaniu uczestniczyło 21 myśliwych (w tym 3 diany). Było tylko jedno pędzenie a efekt ... widać. Darz bór.
08-12-15 10:21
autor: Felek

ocena:
autor: Bastek563
08-12-15 20:49
Tym razem obsługiwałem polowanie dewizowe w okolicach Wałcza. Arti dołożył do pokotu dzika, który nie zaznaczył strzału i nie zostawił na zestrzale żadnej farby a leżał po 100 m oraz byka strzelonego na wątrobę. Prace proste, krótkie i efektywne.
08-12-15 09:57
autor: Ławny

ocena:
autor: Bastek563
08-12-15 20:49
Jeden z myśliwych polujących komercyjnie w piątek i sobotę w moim kole miał wyjątkowe względy u naszego patrona. Nie każdy potrafi wykorzystać uśmiech losu a kolega do szczęścia dołożył doskonałe umiejętności strzeleckie. Pierwszego dnia stojąc ze mną na ostatnim stanowisku strzelił 4 warchlaki z watahy w trudnym, zarośniętym terenie. Natomiast drugiego dnia trafił królewskie stanowisko w królewskim miocie – efekt widoczny na zdjęciu :) Bilans pierwszego dnia to 18 dzików i lis. Drugiego dnia na pokocie ułożyliśmy 31 dzików, 7 jeleni, 4 sarny i lisa – polowało 19 myśliwych.
08-12-15 09:57
autor: Ławny

ocena:
autor: Bastek563
08-12-15 20:48
24 godziny po strzale w niedzielny poranek, w sąsiednim kole, podjęliśmy pracę na postrzałku. Jeleń byk otrzymał postrzał w trakcie sobotniego polowania zbiorowego. Po strzale zwalił się, pozbierał aby po kilku metrach znowu się przewrócić. Następnie już definitywnie zdecydował, że łatwo się nie podda i uszedł w las. 3 godziny po strzale ruszył za nim myśliwy z psem. Po 700 metrach pies wszedł na ciepły trop w pobliżu pola, po 1.7 km byk podniósł się z łoża na brzegu bagienka i zniknął za wzniesieniem. Dwa psy puszczone w gon wróciły po kilku minutach. Dobę po strzale mój jamnior wziął się za rowzwikłanie zagadki. Zajęło nam to trochę czasu zanim doszliśmy do łoża za którym widoczna była już w miarę świeża farba choć brak było zapachu jelenia na tropie. Po kilkuset metrach weszliśmy na firanę wysokich świerków i tam już zachowanie psa nie pozostawiało wątpliwości – byliśmy blisko. Normalnie puściłbym Artusa do pracy luzem jednak bliskość ruchliwego asfaltu ograniczyła mi możliwość skutecznej pracy. W pewnym momencie na szczycie małego wzniesienia pokazał się nasz byk – wyraźnie kulejąc na przód zmierzał w rozgrodzone gniazda dębowe znajdujące się w obniżeniu terenu. Nie mogłem strzelać ponieważ za bykiem miałem horyzont. Puściłem więc otok i biegiem ruszyłem w stronę górki. Gdy na nią wbiegłem zauważyłem, że zguba przystanęła w środku gniazda i ocenia sytuację. Zdążyłem oddać 3 szybkie strzały zanim byk ciężko i wolno ruszył dalej. Po pierwszym strzale, po którym wyraźnie słyszałem uderzenie kuli, Arti ruszył za bykiem z przypiętym otokiem nie zważając na moje nawoływanie. Po około 400 metrach byk przeszedł asfalt i zaległ w rowie przy samej szosie w sąsiedztwie szkółki leśnej gdzie strzałem w kark zakończyłem poszukiwania. Jeden z moich strzałów – prawdopodobnie pierwszy, trafił w tętnicę udową i obfity krwotok spowodował, że byk nie miał już siły na dalszą ucieczkę. Okazało się, że strzelec ulokował pocisk niemal idealnie na wysokości serca jednak kąt strzału do wychodzącego z miotu zwierza spowodował, że kula przeszła po linii żeber i wyszła mostkiem. Wg mojej oceny nie był to postrzał śmiertelny. Dobrze,że nie przejeżdżał tą szosą żaden nawiedzony ekofil lub ekipa tv bo zostałbym gwiazdą wieczornych wiadomości ;)
07-12-15 19:06
autor: Ławny

ocena:
autor: Antoś
08-12-15 20:24
24 godziny po strzale w niedzielny poranek, w sąsiednim kole, podjęliśmy pracę na postrzałku. Jeleń byk otrzymał postrzał w trakcie sobotniego polowania zbiorowego. Po strzale zwalił się, pozbierał aby po kilku metrach znowu się przewrócić. Następnie już definitywnie zdecydował, że łatwo się nie podda i uszedł w las. 3 godziny po strzale ruszył za nim myśliwy z psem. Po 700 metrach pies wszedł na ciepły trop w pobliżu pola, po 1.7 km byk podniósł się z łoża na brzegu bagienka i zniknął za wzniesieniem. Dwa psy puszczone w gon wróciły po kilku minutach. Dobę po strzale mój jamnior wziął się za rowzwikłanie zagadki. Zajęło nam to trochę czasu zanim doszliśmy do łoża za którym widoczna była już w miarę świeża farba choć brak było zapachu jelenia na tropie. Po kilkuset metrach weszliśmy na firanę wysokich świerków i tam już zachowanie psa nie pozostawiało wątpliwości – byliśmy blisko. Normalnie puściłbym Artusa do pracy luzem jednak bliskość ruchliwego asfaltu ograniczyła mi możliwość skutecznej pracy. W pewnym momencie na szczycie małego wzniesienia pokazał się nasz byk – wyraźnie kulejąc na przód zmierzał w rozgrodzone gniazda dębowe znajdujące się w obniżeniu terenu. Nie mogłem strzelać ponieważ za bykiem miałem horyzont. Puściłem więc otok i biegiem ruszyłem w stronę górki. Gdy na nią wbiegłem zauważyłem, że zguba przystanęła w środku gniazda i ocenia sytuację. Zdążyłem oddać 3 szybkie strzały zanim byk ciężko i wolno ruszył dalej. Po pierwszym strzale, po którym wyraźnie słyszałem uderzenie kuli, Arti ruszył za bykiem z przypiętym otokiem nie zważając na moje nawoływanie. Po około 400 metrach byk przeszedł asfalt i zaległ w rowie przy samej szosie w sąsiedztwie szkółki leśnej gdzie strzałem w kark zakończyłem poszukiwania. Jeden z moich strzałów – prawdopodobnie pierwszy, trafił w tętnicę udową i obfity krwotok spowodował, że byk nie miał już siły na dalszą ucieczkę. Okazało się, że strzelec ulokował pocisk niemal idealnie na wysokości serca jednak kąt strzału do wychodzącego z miotu zwierza spowodował, że kula przeszła po linii żeber i wyszła mostkiem. Wg mojej oceny nie był to postrzał śmiertelny. Dobrze,że nie przejeżdżał tą szosą żaden nawiedzony ekofil lub ekipa tv bo zostałbym gwiazdą wieczornych wiadomości ;)
07-12-15 19:06
autor: Ławny

ocena:
autor: Szelest
08-12-15 20:23
łania nr 2 waga tuszy 107kg
07-12-15 18:48
autor: zwierz78
kilkanaście już chyba lat temu w Krośnie Odrzańskim strzelono łanie 126 kg
ocena:
autor: zielony ludek
08-12-15 19:42

06-12-15 11:49
autor: ARGO-3006

ocena:
autor: szpilki
08-12-15 18:56

Wróć do wyboru galerii <<poprzednie     następne>>

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Tetra Polska Sp. z o.o.