DZIENNIK
Redaktorzy
   Felietony
   Reportaże
   Wywiady
   Sprawozdania
Opowiadania
   Polowania
   Opowiadania
Otwarta trybuna
Na gorąco
Humor
PORTAL
Forum
   Problemy
   Hyde Park
   Wiedza
   Akcesoria
   Strzelectwo
   Psy
   Kuchnia
Prawo
   Pytania
   Ustawa
   Statut
Strzelectwo
   Prawo
   Ciekawostki
   Szkolenie
   Zarządzenia PZŁ
   Przystrzelanie
   Strzelnice
   Konkurencje
   Wawrzyny
   Liga strzelecka
   Amunicja
   Optyka
   Arch. wyników
   Terminarze
Polowania
   Król 2011
   Król 2010
   Król 2009
   Król 2008
   Król 2007
   Król 2006
   Król 2005
   Król 2004
   Król 2003
Imprezy
   Ośno/Słubice '10
   Osie '10
   Ośno/Słubice '09
   Ciechanowiec '08
   Mirosławice '08
   Mirosławice '07
   Nowogard '07
   Sieraków W. '06
   Mirosławice '06
   Osie '06
   Sarnowice '05
   Wojcieszyce '05
   Sobótka '04
   Glinki '04
Tradycja
   Zwyczaje
   Sygnały
   Mundur
   Cer. sztandar.
Ogłoszenia
   Broń
   Optyka
   Psy
Galeria
Pogoda
Księżyc
Kulinaria
Kynologia
Szukaj
autor: jani27-06-2006
Nadlufka?

Rozróżnienie kilkudziesięciu nazw broni myśliwskiej niejednemu znawcy spędza sen z oczu. Bo jak nie zbłądzić w gęstwinie ponad sześćdziesięciu określeń pospolitej niegdyś strzelby?

Wszystko wywiodło się z angielskiej, jakby to powiedział popularny z telewizyjnego show: Europa da się lubić, strażak Kevin, elitarnej dubeltówki o poziomym układzie luf. Kolbę też musiała mieć angielską, czyli z prostą szyjką. Na kontynencie, gdy sfrustrowanym strzelcom znudziło się pukać do ptaszków a wymyślili strzelectwo sportowe i rzutki, szybko zorientowano się w przewadze innego układu luf, niż poziomy. I choć byłem świadkiem triumfu tradycji nad wynalazkami na myśliwskiej strzelnicy, a było to ćwierć wieku temu w dogrywce między toruńską dubeltówką
a leszczyńskim bokiem na Mistrzostwach Polski w Poznaniu, jednak dziś trudno byłoby natrafić na strzelca – sportowca z ekskluzywną, angielską strzelbą. Wygrał pionowy układ luf. Jak się zwał, tak się zwał, byle się dobrze miał – mówi ludowe przysłowie. Właśnie – jak się zwał?

Ta strzelba bok się nazywa. Stworzyli taki układ dwóch luf konstruktorzy, dla których nie było prawd jedynie słusznych. Stało się to, jak wszystkie genialne wynalazki, przypadkiem. Mistrz popatrzył na leżące na stole lufy dubeltówki i doznał olśnienia. Jeśli odwrócić je bokiem, zajmują mniej miejsca.

Teraz poważnie – układ pionowy rzeczywiście daje większe pole widzenia strzelcowi. Nie był to jedyny argument przemawiający za zmianą konstrukcji broni, ważniejsze pewnie były względy balistyczne, jednak nie będziemy się tu nimi zajmować. Dla nas istotna jest sprawa nazwy. Jest rzecz – musi być nazwa.

Czasy były takie, że przestała wystarczać flinta, fuzja, a potem strzelba dla określenia rodzaju myśliwskiej broni palnej. Zaczęła się ona różnicować: zmieniały się kalibry, pojawiła się lufa gwintowana, z której strzelano już wyłącznie kulą, do pojedynczej lufy przylutowano drugą, ale na razie obok. I taką broń, z dwiema lufami ułożonymi płasko, dziś mówimy również: horyzontalnie, nazwano dubeltówką. Miała dubeltówka różne kolby, przydatki na tych kolbach, kurki zewnętrzne
a potem się one schowały w baskili, ale jej schemat pozostał niezmienny: dwie lufy obok siebie, prawa
i lewa. Nazwa też pozostała niezmieniona do czasu, gdy genialny rusznikarz krzyknął swoje „Eureka”! Powstała nowa rzecz, więc konsekwentnie musiała zostać ochrzczona, ale w każdym kraju inaczej. Niemcy nazwali ją Bockflinte, Anglicy – over-and-under shotguns, a Polacy nijak.
A nie, przepraszam, Polacy wymyślili pięć nazw, ale wszystkie z błędami: bock, „bock”, Bock, „Bock”, Bok. Miłośnik rozrywek umysłowych szybko skonstatuje, że w wykazie zabrakło już tylko jednej, właśnie tej poprawnej: bok.

Ale to byłoby za proste, wszak mamy melodię do komplikowania rzeczy zwykłych. Choć myśliwi mówią, myśląc o dwulufowej broni z pionowym układem luf, na tę właśnie strzelbę mówią: bok, znaleźli się „wynalazcy”, co nie spali, aż wymyślili. Pierwszy zamieścił neologizm „nadlufka” Stanisław Hoppe
w Polskim języku łowieckim (PWRiL W-wa 1980 i wcześniejsze): „...rozróżniamy układ luf poziomy lub pionowy. Broń drugiego typu to nadlufka”. W Słowniku języka łowieckiego tegoż autora (PWN Warszawa 1970 i wcześniejsze) hasło powtórzono: bok p. broń myśliwska (1) – poprawnie: nadlufka. Oraz pod hasłem nadlufka: p. broń myśliwska (1): W ostatnich latach prawie wszystkie poważniejsze firmy rusznikarskie przystąpiły do produkcji nadlufek z wymiennymi lufami. Łow. Pol. 1964, 19 s. 11.

Po nim zamieścili niezręczne określenie inni autorzy słowników, często zmieniając „poprawnie” na „albo” lub „inaczej”. I tak nadlufka żyje sobie swoim własnym życiem słownikowym, a myśliwi
i zawodnicy na osi i kręgu strzelają z boków. Czasem tylko, gdy ktoś sprzedaje wysłużoną strzelbinę, to dla podniesienia jej wirtualnej wartości wymyśla w ogłoszeniu z niemiecka brzmiącą, niepoprawną nazwę. Któryś myśliwski sklep oferuje nawet „bocki”!!! Pięć przykładów takich pomysłów podałem wyżej. Strzeżmy się ich!

Neologizm „nadlufka” w zasadzie nie przyjął się. Poza kilkoma słownikami, które odnotowują jego istnienie, chyba z obawy autorów, by nie zostać posądzonym o brak dostatecznego rozpoznania językowego, nie jest używany we współczesnej literaturze łowieckiej, w materiałach prasowych, ani nawet w ogłoszeniach. W ostatnim przypadku może trochę szkoda, i jest to jedyny moment żalu,
bo w nadlufce, teoretycznie, nie da się łatwo zrobić błędu ortograficznego, od których aż się roi
w inseratach. Nie słyszałem również w ubiegłym półwieczu, by ktoś w polu, kniei i na strzelnicy natrętnie i do bólu, jak mówią młodsi, posługiwał się nadlufką. Bokiem tak, więc nadlufce staję bokiem (okoniem).

Jest jeszcze jeden argument, może mniej spektakularny, bo dostępny mniejszej liczbie myśliwych. Ci, co jeżdżą na safari, by położyć bawołu lub nosorożca, zaopatrują się w ekspresy, ostatnio również
o pionowym ustawieniu luf. Taka broń nazywa się ekspres-bok i śmiesznie, acz niepoprawnie brzmiałby (brzmiałaby?) ekspres-nadlufka. To tak, jak lansowana gdzie indziej jeleń łania zamiast łania jelenia. To się nie przyjęło, bo się przyjąć nie mogło! Mój opór dla „nadlufki”, wymyślonej jako synonim boka, bierze się z dwóch przyczyn.

Pierwsza to, mimo pozornej poprawności słowotwórczej, obcość brzmienia. Funkcjonują, prawda,
w języku łowieckim terminy zbudowane na podobnym wzorze, np. nadoczniak, bo nie może być podoczniaka, ale język polski odrzucił zbitki typu: nadburmistrz, nadporucznik. Ostatecznym kryterium rozsądzającym o przyjęciu lub nie danego słowa będzie więc jego adaptacja do celów łowieckich. Obciążanie pamięci jeszcze jednym, zbędnym, zda się, słowem jest nieekonomiczne i bezzasadne, mając i tak ich do zapamiętania ponad kopę. W przypadku nadoczniaka rzecz ma się odwrotnie: nie ma wyboru. I to jest druga, zdaje mi się, najważniejsza przyczyna. Z technicznego punktu widzenia druga lufa w boku umieszczona jest pod zasadniczą, pierwszą rurą. Inaczej by wystawała w górę przeszkadzając w celowaniu. Dlatego przecież zmieniono baskilę, ustawiając ją także pionowo. Z tej więc racji bardziej uzasadniona byłaby nazwa podlufka, tylko, na Boga, po co nam tyle nazw?

Pamiętajmy, że z ćwierci setki nazw zająca pozostały w użyciu dwie: kot i szarak. Reszta wyginęła razem z zającami. Nadlufka podzieliła los wacho, kopyr i wytrzeszczaków, choć nie mogła poszczycić się tak długim jak one żywotem. Bok przeżył napór odnowicieli. A że to po polsku znaczy akurat zgodnie z potrzebami i jest powszechnie zrozumiałe, więc pewnie tu należy upatrywać sukcesu nazewniczego. Berliński rusznikarz i konstruktor, Otto Bock, którego największą zasługą było opracowanie w 1905 roku naboju w kalibrze 9.3 x 62, nie przewidział zapewne, że jego nazwisko przejdzie do historii i utrwali się w powszechnym użyciu bardziej może, niż takich sław, jak Winchester czy Remington, a dorówna Coltowi. Bowiem nic tak nie nobilituje wynalazcy i wynalazku, jak przyjęcie się w języku nazwiska jako pojęcia jednoznacznego z wynalazkiem. Niewiele jest takich zdarzeń
w słowotwórstwie. Wspomniany już kolt, nieco późniejszy, używany szczególnie w Rosji nagan (kałasza zna cały świat) lub w innej dziedzinie luksusowy pulman. Moja babcia czyściła jeszcze buty globinem, ale ta nazwa wywiodła się nie od nazwiska, lecz nazwy firmy produkującej pastę.

Sukces nazewniczy boka pochodzi pewnie, całkiem przypadkowo, ze zbieżności niemieckiego nazwiska z polskim słowem oznaczającym taki właśnie układ luf. Bok to bok, Herr Bock!

Tak się przyjęło i darz bór!




14-10-2007 13:55BOTANGAd Jaźwiec1965 i Jani. "[Gazety Wojenne. Nr 51. s.1010] Rewolwer wz. 1895, Nagant. Niezwykle popularny "nagan" stanowił typową broń osobistą oficerów i niektórych podoficerów armii carskiej, a następnie Armii Czerwonej." Tak więc "nagan" - jak najbardziej. Ale jednak z całą pewnością rewolwer. Pozdrawiam.
22-09-2006 10:59Step2Interesujacy wykład, interesujaca argumentacja... Brawo.
05-07-2006 12:11RakrzesCoż... w legitymacji posiadacza broni też mam wpisane "bock"... miałem protestować?... Może by to co dało...
27-06-2006 20:59Ryszard..do zaginionych 'wojtków' dodać można jepura. Kilka nowych uwag do nadlufko-podlufkowo pochodnych. Powód 'przekręcenia' luf mógł mieć inny rodowód. Prosty patent na wzmocnienie konstrukcji, bo w pionowym układzie tak szarniry nie lecą, czytaj z każdej lufy są równomiernie obciążane. Czy nadlufka zniknęła, to pytanie powinno inaczej brzmieć - a kiedy sie w ogóle pojawiła? Nieszczęściem nazewnictwa naszej broni jest czasem jej brak lub próby narzucenia nazewnictwa przez terminologię wojskową. Tak jest w przepisach. Jak czytam, że nowy fryc ugania się za bronia gładkolufową, to już rodzina musi pogotowie wzywać, bo odchodze od monitora i dygocę. Pewien obraz historyczny (deko starszy jak Szyrkowce), dający do myślenia poniżej i bez komantarza. Poza jednym. Jeszcze pamiętam jako pochole będąc, mama wołała - 'a przynieś elektroluks z szafy. Wynosiłem, więc tego odkurzacza z logo 'zelmer' :)). 1822 Warszawa Wiktor Kozłowski, Pierwsze Początki Terminologij Łowieckiey DUBELTOWKA lub DWURURKA strzelba dwururna FLINTA broń ognista FUGOWKA strzelba, którey rura we śrzodku ma rowki wzdłuż idące FYZYA, FUZYIKA broń ognista GWINTOWKA lub SZTUCIEC strzelba, którey rura w śrzodku iest z rowkami w koło idącemi nakształt gwintów KNIEIOWKA krótka strzelba POIEDYNKA strzelba z jedną rurą PUSZKA strzelba STRZELBA narzędzie do strzelania SZTUCIEC p. gwintówka TRZYRURKA strzelba o trzech rurach 1911-1912 Warszawa Warszawska Spółka Myśliwska. Cennik Dubeltówki Büchsflinty, czyli dubeltówki z prawą lufa gwintowaną do kul, a lewą gładką do śrótu Trzylufki Sztucery dubeltowe 1913 r Warszawa Hotel Europejski Fabryka i Skład Broni „J. Sosnowski” Dubeltówka Pojedynka śrótowa Trójlufka śrótowa Trójlufka Sztucery dubeltowe Sztucer Express dubeltowy „India” fabryki Holland&Holland w Londynie Cal. 465 Cordite Sztucery pojedyńcze Październik 1930 Warszawa Cennik.Warszawska Spółka Myśliwska, Skład Broni i Fabryka Amunicji, Królewska 17 Dubeltówka NOWOŚĆ ! Bezkurkowa dubeltówka F.N. model 1930. z lufami umieszczonemi jedna nad drugą (bockflinta). 1935 Warszawa Warszawska Społka Myśliwska Dubeltówki Sztucery dubeltowe Bok-sztucer dubeltowy mod 220 Merkel mod. 321 Merkel Dubeltówka-bok Braci Merkel mod 400 i mod 200 Trzylufki
27-06-2006 20:01janiAd. jażwiec 1965 Nie zajmuję się problemem od strony konstrukcyjnej, ale wydaje mi się kolego, że nagan (ew. nagant) i Nagant tym się różnią od siebie, czym kałasz od Kałasznikowa, że kolt ma tyle wspólnego z naganem, że obydwa są "gnatami", ale kolt ma magazynek obrotowy a nagan pudełkowy, więc ten jest rewolwerem, a ten pistoletem.Chyba że się mylę, co nie daj Boże!
27-06-2006 17:44Ryszardo nadlufko/podlufce coś będzie poźniej. Jednego jestem pewien -pisanie 'bock' to ohyda.
27-06-2006 17:34janiSzanowni Koledzy! Użyłem słowa "nagan", tak jak używają jej potocznie Polacy. Mówi się też "brałning" i "brałling"; mój dziadek w carskim wojsku na Kaukazie (on mówił: kawkazie, wiem to od mojej Matki) nosił w kaburze nagana, a nie naganta. I to nie jest błąd, to potoczna wymowa. Na takie błędy mnie nie stać, choć nie twierdzę, że jestem nieomylny. Errare humanum est! O mariażu Nagant'a z Remingtonem nie słyszałem, ciekawa historia! Ale ja staram się pisać, o ile umiem, o języku, nie o konstrukcjach broni. Ciekaw byłem komentarzy ad rem: czy koledzy uważają twór Hoppego "nadlufka" za udany, potrzebny i przyjęty? I co np. z moją "podlufką"? Nie daj Bóg, żeby ktoś tak zaczął mówić! A co z "bockami" występującymi w reklamach broni? Czy pisać na ten temat (i inne)? Darz bór! jani
27-06-2006 14:52Ryszard"z mojej wiedzy wynika.." Wiedza wiadomo, że siedzi wysoko i jako pierwsza podatna jest na upały. To nie z wiedzy ma wynikać, ale z dokumentów. Nagant to konstrukcja belgijska braci Emila i Leona Nagant'ów. W Rosji (Tuła) produkowana była broń na licencji belgijskiej. Pierwsze dostawy do Rosji szły z Belgii. Minmo, że adoptowana wersja rosyjska była najbardziej znana, to mało kto wie, że jeszcze inne kraje niejako przerobiły licencyjnego 'naganta' - m.in. Szwecja i Polska. W historii Nagantów jest jeszcze jeden ciekawy wątek. Po spotkaniu w 1867 z braćmi Remington, powstał karabin Remington-Nagant sprzedany w ilości 5 tys egz gwardii szwajcarskiej.. w Watykanie
27-06-2006 12:52jaźwiec1965Pomimo dbałości Autora tekstu o poprawność językową i piękno naszego języka chyba znalazłem błąd i u niego. Z mojej wiedzy wynika, że rosyjski kolt nazywa się NAGANT - od nazwiska konstruktora lub jak kto woli plagiatora wzoru amerykańskiego.

Szukaj   |   Ochrona prywatności   |   Webmaster
Copyright(c) 2001-2014 P&H Limited Sp. z o.o.